sobota, 19 kwietnia 2014

Capítulo 9 “Wytłumacz mi coś”





♠♠♠


Była z siebie dumna. 
Bardzo dumna. 
Powiedzieć coś takiego do swoich "przyjaciół", było lada wyzwaniem. 
Przecież ich kochała. 
Kochała jak rodzinę
Pff... Przecież byli jej rodziną.
Ale po tym, co zrobili, stracili już to miano. 
Już się dla niej nie liczyli. 
Byli śmieciami. 
Nic nie wartymi śmieciami. 
Byli jej wrogami. 
Największymi wrogami, jakich mogła mieć. 
Czy kiedykolwiek im wybaczy? 
Nie. Nie ma nawet takiej opcji...

♠♠♠

Szła przez park z głową do góry, dumnym krokiem i z szyderczym uśmiechem na twarzy.
Sytuacja, która wydarzyła się w Studiu, bardzo ją śmieszyła. 
Byli tacy zaskoczeni, tacy przybici do muru, nie wiedzieli co powiedzieć... 
No no, nieźle Castillo. Dałaś im w kość. Teraz wiedzą, że nie można z Tobą zadzierać...
Uśmiechnęła się. 
Było jej z tym dobrze. 
Cholernie dobrze. 
Już wiedziała, że swojej nowego "Ja", tak szybko się nie pozbędzie. 
Podobało jej się swoje drugie oblicze. 
Mogła, a nawet może zostać w nim nawet na zawsze...

♠♠♠

Niedaleko od niej, na dużym i grubym pieniu od drzewa, siedział chłopak. 
Przystojny, czekoladowe oczy, kasztanowe włosy ułożone idealnie na żel, umięśnione ciało, wszystko do siebie pasowało. 
Był ubrany na ciemno. 
Biały T-shirt z czarnym nadrukiem, czarna skórzana kurtka, czarne spodnie i tego samego koloru glany. 
Ciekawe...
Może ma taki sam charakterek co Castillo? 
Czasami pozory mylą. 
W swoich objęciach trzymał gitarę, i lekko muskał struny. 
A po chwili, wydobył się idealny głos. 
Przekonajmy się. 
Podeszła bliżej chłopka i uśmiechnęła się. 
Chłopak gdy otworzył oczy, spojrzał w prost. 
Zobaczył długie, idealne opalone nogi. 
Spojrzał w górę i ujrzał piękną dziewczynę. 
Włosy, usta, oczy, nosek, ramiona, ciało... 
Wszystko idealnie się ze sobą komponowało. 
Uśmiechnął się do dziewczyny. 
- Hej, jestem Violetta. - podeszła jeszcze bliżej chłopaka i podała mu rękę. 
Chłopak od razu wstał i uścisnął jej drobną dłoń. 
- Diego. Bardzo miło mi Cię poznać. - nie mógł oderwać wzroku od jej twarzy. 
Miała coś w sobie takiego, że nie mógł oderwać wzroku. 
Była niczym magnes, który od razu przyciąga uwagę. 
- Nawzajem. A co takiego grałeś? - powiedziała przesłodzonym głosem. 
Nie chciała pokazać swojego nowego oblicza. 
Może by jej nie zaakceptował, taką jaka jest. 
A ona nie chciała, aby jej plan się nie udał. 
Już ma dokładnie go opracowanego. 
Nie chce, aby coś poszło nie tak. 
Zobaczymy, czy się uda...
- Moją nową piosenkę. Chcesz posłuchać? - zapytał i wziął gitarę do ręki, po czym usiał.
- Z chęcią. - odpowiedziała i usiadła obok niego. 
Ułożył jedną rękę na strunach i powoli zaczął wgrywać pierwsze dźwięki piosenki. 


Escucha y siente
Sube el volumen vas a
Enloquecer...

Entiende y siente
De corazónes rotos
Soy el rei, yo soy el rei, soy el rei, oh...

Y esque yo soy así
Mi vida es alocada
Siento que voy a mil 
Contigo todo canvia...

Y es que yo soy así
Con solo una mirada
Vas a quedar de mi
Por siempre enamorada... 


♠♠♠


 Była w niebo wzięta.
Śpiewał tak pięknie, z lekkością.
Kochał to.
To było po nim widać.
W jego oczach, i w jaki sposób śpiewał.
On będzie idealny. Czuję to...
Musi się do niego zbliżyć.
Na tym polega jej plan.
Musi kogoś mieć.
Kogoś takiego samego jak ona.
A on idealnie się do tego nadaję.

♠♠♠

Spojrzał jej w oczy. 
Zobaczył w nich ból, cierpienie, radość i euforię. 
Ból i radość? 
Nie pasowało to do siebie. 
Lecz nie wiedział, co przeżyła ta dziewczyna.
A przeżyła bardzo wiele... 
Nie mógł oderwać oczu od pięknych, piwnych tęczówek dziewczyny. 
Zaczął się powoli do niej zbliżać...
Dopiero znają się parę minut, ale nie mógł wytrzymać 
Rozpierało go od środka.
Musiał to zrobić. 
Musiał po prostu skosztować jej ust. 
Nie mógł się powstrzymać. 
To było silniejsze od niego... 
Dzieliła ich niebezpieczna odległość. 
Czuli swoje oddechy. 
Oboje tego pragnęli. 
Ich serca zaczęły szybciej bić. 
Aż w końcu przerwali odległość między sobą, i złączyli usta w namiętnym pocałunku. 
Wpił jej się w usta. 
Podciągnął ją do góry, aby wstała. 
Następnie ręce umieścił na jej biodrach.
Ich usta wspaniale ze sobą współgrały. 
Swoje ręce położyła na jego torsie. 
Przez koszulkę czuła idealnie wyrzeźbione mięśnie. 
Pocałunek był namiętny, czuły, brutalny, pożądliwy, delikatny i spokojny... 
Oboje chcieli, aby ta chwila trwała wiecznie, lecz po chwili zabrakło im tchu i musieli się od siebie oderwać. 
Żałowali tego. 
Chcieli, aby ten pocałunek był dłuższy. 
Było to pocałunek jedyny w swoim rodzaju. 
Magiczny. 
Przepełniony uczuciami. 
Jedno było pewne. 
Obojgu się to podobało...

♠♠♠

Pech chciał, że Leon wszystko widział. 
Jak się z tym czuł? 
Tego nie da opisać słowami. 
Czuł się okropnie. 
Bardziej niż okropnie. 
Jego serce pękło na miliony kawałków, a kawałki porozrzucały się po całym świecie. 
Był pewny, że nigdy ich nie odnajdzie i nigdy nie poskłada do kupy. 
Był nią rozczarowany, zawiedziony...
Dowiedział się od swoich przyjaciół, co im powiedziała. 
Był tym zaskoczony. 
Nigdy nie przepuszczał, że kiedykolwiek się do tego posunie. 
Nigdy by nie pomyślał, że ma tyle odwagi. 
Że aż tak się zmieni. 
Tak z dnia na dzień. 
Nie miał nawet pewności, że tak się da. 
Zmienić się z dnia na dzień, kiedy było się kochanym, miłym, uczuciowym... Na gorszego, wredniejszego, było dość trudne.
A jednak... 
Udało jej się. 
Zmieniła się diametralnie. 
Tylko... Dlaczego akurat na gorze?...

♠♠♠

Patrzyli sobie w oczy, przy czym głośno oddychali.
Nie wierzyli w to, co przed chwilą się wydarzyło. 
To było nie do pojęcia. 
Znali się dopiero parę minut, a czuli, jakby znali się od małego. 
Ich dusze były takie same. 
Mieli identyczny tok myślenia, robili identycznie to samo, czuli identycznie to samo. 
Ból, rozczarowanie... 
Zawieli się na bliskich im osobach. 
Zranili ich. 
Cierpieli, a inni meli to w głębokim poważaniu. 
Dlatego się zmienili. 
Zmienili, aby zapomnieć. 
Kochali te same rzeczy. 
Muzykę, sport... 
To była ich pasja. 
Kochali to robić. 
Właśnie to sprawiało im przyjemność.
Chyba nic dziwnego, że mają tyle wspólnego i takie same uczucia, jak i emocje i duszę. 
Właśnie to ich połączyło...

♠♠♠

- Ten pocałunek... Był magiczny. Nie uważasz? - zapytał.
Objął Violettę w pasie, aby się do niego przybliżyła.
Jej ciało przeszedł dreszcz.
- Zgadzam się. To było coś cudownego.
Diego lekko się uśmiechnął i dotknął policzka Violetty.
- Wiem, że może to wydać Ci się dziwne, ale... Kocham Cię. Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale czuję to wgłębi serca.
- Też tak myślę, Diego.
Wpiła się w jego usta.
Pocałunek był krótszy, niż poprzedni, ale był wypełniony miłością, namiętnością...
Po chwili oderwali się od siebie i uśmiechnęli.
- Wybacz, ale muszę już iść. Widzimy się tu jutro?
- Oczywiście. - powiedziała, a chłopak się uśmiechnął.
Gitarę zarzucił na ramię i pocałował ją w policzek, po czym odszedł.
Jej policzki przybrały różowy kolor.
Uśmiechnęła się sama do siebie.
Udało się.


♠♠♠

Szła chodnikiem zadowolona z siebie. 
Udało jej się. 
Dała rady. 
Już wszystko pójdzie jak z płatka. 
Była z siebie zadowolona. 
Tak szybko, znalazła sobie nowego. 
Tak szybko go omotała. 
Jej kobiecy "urok" chyba zaczął działać i jej dopisuje. 

♠♠♠

Od początku miała wrażenie, że ktoś za nią idzie.
Lecz nie przejmowała się tym. 
Nie obchodziło ją to. 
Aż nagle usłyszała, że ktoś ją woła. 
- Violetta! Zaczekaj! Stój! - odwróciła się. 
Kojarzyła ten głos. 
Głos, który tak kochała. 
A teraz? 
Teraz go nienawidziła. 
Nie przejęła się tym, tylko z powrotem się odwróciła i szła dalej przed siebie. 
Daj mi spokój człowieku. 
Była zirytowana. 
Nie podobało jej się to. 
- Violetta! 
- Czego ty ode mnie człowieku chcesz?! - wysyczała i odwróciła się w stronę biegnącego do niej Leona. 
- Wytłumacz mi coś. - był już koło niej. 
- Za późno, cześć! - powiedziała dość głośno i odwróciła się, aby dalej iść przed siebie. 
Ale Leon się nie poddał. 
Próbował dalej.
Każdy wie, że on zrobi wszystko, aby odzyskać osobę, którą kocha. 
Podbiegł do niej, i chwycił za nadgarstek, przyciągając do siebie. 
Stykali się ciałami. 
Czuli bicie serca drugiej osoby. 
- Leon... Puść mnie! 
- Nie, dopóki mi nie powiedz, co ty z siebie zrobiłaś. 
Wyrwała się z objęć Leona i stanęła na wprost niego, krzyżując ręce na piersi. 
- Pustą laleczkę. Przecież ty takie lubisz, prawda? -zaśmiała się, a z jej głosu można było wyczuć ironię. 
- Violetta proszę Cię. Przestań. Nie rozumiesz, że mnie tym ranisz?! 
- Ja Cię ranię? A ty nie lepszy! Poleciałeś do pierwszej lepszej suki, a mnie miałeś w dupie! Ładnie do tak, co nie? Nie pomyślałeś, jak ja się z tym czułam?! 
Nie wiedział co powiedzieć. 
Był zaskoczony. 
Nie wiedział, że z Violetty, zrobił się taki potwór. 
Bezuczuciowy potwór. 
- I co, nic nie powiesz? Zajebiście... Wiesz co? Chyba pominęłam jeden fakt. Powiedzieć Ci go? - pokiwał twierdząco głową. - To przez Ciebie trafiłam do szpitala, wiesz?! Twoja wina... Przez Ciebie! Spieprzyłeś mi życie! Tylko ty był byś do tego zdolny. 
Zamurowało go. 
Kompletnie nie wiedział co powiedzieć. 
Jak to prze ze mnie? Jak do tego doszło?
- P-prze ze m-mnie? - zapytał zaskoczony. 
- No a kuźwa przez kogo?! - dała upust złości. 
Nie mogła już wytrzymać. 
Grał takiego niewinnego. 
Nic nie wiedzącego. 
Wnerwiało ją już jego zachowanie. 
- Violetta, cokolwiek zrobiłem źle, było to zrobione nieumyślnie zrobione. Przepraszam Cię. 
- I teraz na przeprosiny mu się zachciało - powiedziała to pod nosem. 
Była już całkowicie poirytowana. 
- Przepraszam, co? 
- Nic, co mogło by Cię obchodzić! Zostaw mnie w spokoju! - krzyknęła i już chciała iść, ale Leon był szybszy i odwrócił ją w swoją stronę. 
Chyba nigdy nie odpuści. 
- Zależy mi na tobie. Cholernie zależy. 
- A mi zależało. Spieprzyłeś to. Cześć! - głośno krzyknęła, po czym odwróciła się i zaczęła iść. 
Leon się poddał. 
Już za nią nie szedł. 
Nie miał już siły. 
Zmieniła się. 
Nie wiedział, że aż tak. 
Ale to nie znaczy, że nie będzie dalej próbował...
Dał sobie spokój dzisiaj, ale jutro nie odpuści. 
Będzie ciężko, ale da rady. 
Wierzy w to. 
Leon był człowiekiem, który mimo wszystko, dopnie swego. 
Musi. 
Nie ma takiej opcji, żeby się poddał na zawsze. 
Za bardzo ją kocha...

♠♠♠

Hm... Ja coś przypuszczam, że was rozpieszczam z tymi rozdziałami xD Każdego dnia nowy rozdział :* 
Dziękujcie mi xD Bo ja was tak kocham, że nie mogę was zawieść ♥ 
Dobra, teraz coś ważniejszego? Nie wiem, okaże się xD 
Dobra, do konkretów! 
Kochani! Uwaga uwaga!  Wybiło mi 10 tysięcy wejść! ♥  Nigdy nie przepuszczałam, że mi się to uda! 
Jejku, byłam strasznie zaskoczona.  Dziękuję wam bardzo *-*
I jeszcze do tego jest 17 obserwatorów ^-^
Jezu... Jak ja wam niezmiernie dziękuję <33 Jesteście wspaniali! ♥ 
Zanudziłam? Chyba tak, ale dobra. Dajcie radę jeszcze troszkę :*
Jest jeszcze jedna sprawa, którą poruszę, ale to w nowym poście, który zaraz zostanie opublikowany. 
Czekajcie :* 

Cheryl ♥

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. No to ten powróciłam...
      Skarbie ty moje..
      Moja misiu kochana...
      Z całego serduszka Cię przepraszam ;(
      Zajęłam sobie miejsce wczoraj, a gdyby nie ty chyba bym zapomniała...
      Jestem szmatą, idiotką, gównianą przyjaciółką...
      Nawet nie mam się co tłumaczyć bo wiem że mi nie wybaczysz..
      Sama bym sobie nie wybaczyła ;/
      Ale jednak się trochę potłumaczę.. Dlaczego nie dodałam komentarza wczoraj?
      Powód jest jeden.... Po prostu musiałam to przełknąć, to nie na moje emocje... Ryczałam przez piętnaście minut i nie byłam w stanie czegokolwiek napisać... A potem gdy już się uspokoiłam, jak tylko spojrzałam na ten rozdział łzy w moich oczach same się zbierały... Za dużo emocji.. Tak wiem pewnie myślisz, z resztą jak połowa Was, że jestem rozczuloną ciepłą kluską...
      Ale to było zbyt bolesne, okrutne a zarazem piękne.... Ale do tego przejdę zaraz.
      W końcu udało mi się zająć miejsce jako pierwsza, a zawiodłam na całej linii... Jednak jest w tym wszystkim jeden plus.. Pomimo tego że ten komentarz jest beznadziejny, krótki, nie nadający się pod takiego cudo, i jedyne co z nim można zrobić to spalić na stosie, albo na to nasrać, no albo się tym podetrzeć w kibelku, jest on pisany prosto ze środka. Z mojego serca. Chcę w nim wyrazić wszystkie emocje jakie się we mnie kłębią... Wszystko to co myślę o tym rozdziale... o Tobie, o mojej przyjaciółce którą kocham z całego serca, chociaż i tak mnie pewnie nienawidzisz. Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam za wszystko. Za to że piszę taki beznadziejny komentarz. no za wszystko... Brak słów...

      A teraz przejdźmy do rozdziału. Mam mieszane uczucia...
      Z jednej strony uważam że ten rozdział jest taki orginalny, wszystkie twoje pomysły są takie prawdziwe. Jest cudowny, piękny, genialny, idealny, super, no nie wiem jaki jeszcze....
      Ale jest też druga strona.... No to teraz się szykuj.... Jedziemy...
      Ja Cię chyba zabiję...
      Nie dość że Vilu się tak strasznie zmieniła to jeszcze mój Leoniasty tak strasznie cierpi..
      Ale, eh.. zawsze jest jakieś ale, czasami mnie to już denerwuje. No bo czy ludziom nie żyłoby się lepiej gdyby nie było słowa ale... na przykład. Kocham Cię, ale... po co to?? Życie byłoby lepsze, znaczy chodzi mi tu o niektóre przypadki :D
      Ale chyba lekko zboczyłam z tematu.
      Nie rozumiem dlaczego Vilu aż tak strasznie się zmieniła.. I do tego jeszcze ten jej plan. No właśnie i tutaj jest to moje ale. Ale jaki to plan? O co w nim chodzi? Czy ona chcę w sobie rozkochać Diego, aby potem cierpiał on i Leon.. Nie wiem... Ale chcę się dowiedzieć cóż to za plan, niestety nie jestem taka mądra xDD
      JEDNAK..... Wiem że jesteś wspaniałą pisarką i w przyszłości, dalekiej przyszłości połączysz moją kochaną Leonetkę <3

      A teraz przejdźmy do Ciebie kochana <333
      Ty moja żabko jesteś wspaniałą pisarką... Pomimo tego że chciałabym Cię zabić za Diegolettę to i tak Cię kocham misiu :* :* :*

      A teraz spadam

      Miśka Verdas :33

      Ps. Mówiłam że jesteś genialna, nie? A to teraz mówię, jesteś świetną pisarką <33
      Ps 2. Kocham Cię misiaczku mój :*****************
      Ps 3. Nie przejmuj się, że pisałam takie brzydkie rzeczy z tej złej strony po prostu nie mogę pogodzić się z Diegolettą, ale dla Ciebie przetrwam <3 Za bardzo kocham twoje opowiadanie :D
      Ps 4. Lalalala, sorki chciałam zaistnieć hahah :D
      Ps 5. Żeby nie było że chcę się ścigać na długość komentarzy, bo w dupie to mam. Chcę tylko uszczęśliwić Ciebie, Karolinko *.*
      Ps 6. Dobra nie zanudzam, tym bezsensownym komkiem
      Ps 7. Em.. sorki ale wspominałam o tym że jak czytałam rozdział to płakałam, tak chyba tak, chwila sprawdzę.. a tak :D
      Ps 8. Masz ogromny talent, zazdroszczę Ci go :)
      Ps 9. Jejku ja chcę już następny ;(
      Ps 10. Hihi jak tak to marudzę że Vilu się zmieniła, a jak tak to chcę następny..
      Mieszane uczucia...

      Dobra teraz serio spadam, przepraszam za to :((

      Usuń
    3. Ps 11. Masz mi odpowiedzieć na ten komentarz teraz!!

      Usuń
  2. Cudo ^.^
    Pięknie piszesz naprawdę <3
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ^.^

    OdpowiedzUsuń