poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Capítulo 5 “Nic nie dzieje się bez powodu”

Dla mojej wspaniałej, kochanej i przemiłej Miśki :*
I mimo tego, że znamy się już dopiero dwa dni, czuję, jakbyśmy znały się bardzo długo.
Bardzo Ci dziękuję za wczoraj. Było wspaniale *.*
Świetnie się z tobą rozmawiało, i mam nadzieję, że będzie tego więcej ♥
Ten oto rozdział, powstaje właśnie dla Ciebie kochana <33
Dziękuję Ci za wszystko ^.^



“Przeszłość często boli. Można od niej uciekać, lub też wyciągnąć jakieś wnioski.”

♠♠♠

Szczęście.
Szczęście jest w nas cały czas. 
Prawdziwe szczęście wypływa z naszego wnętrza, a nie pochodzi z posiadania rzeczy materialnych, czy bycia z drugą osobą. 
Szczęście jest bezwarunkowe, ponieważ nie zależy od żadnej zewnętrznej rzeczy lub sytuacji. 
Szczęście jest stanem, do którego wszyscy dążymy, ale tylko niektórzy do niego docierają. 
Tylko te nie liczne osoby mogą zaznać prawdziwe szczęście. 
Inni myślą, że do niego dotarli, ale to nie prawda. 
Wmawiają to Sobie, mimo tego, że wszystko się sypie. 
Jedno pytanie.
Czemu większość z nas nie doświadcza tego uczucia?
Odpowiedź jest prosta, ponieważ to wspaniałe uczucie jest przykryte przez negatywne uczucia i emocje, takie jak poczucie winy, wstydu, bezsilności, żalu, strachu, złości, dumy. 
Uwolnijmy je, a doświadczymy ciągłego stanu szczęścia. 

♠♠♠

Violetta patrzyła wyczekująco na Leona. 
Dostrzegła, jak po jego twarzy spływa samotna łezka, którą szybko ociera. 
- Przepraszam. Po prostu... Nic nie rozumiem. Tej całej sytuacji. 
- Nic się nie stało. Ale... Czego nie rozumiesz?
- Wszystkiego. Czemu zginęła? Jak to mogło się stać? Czemu...? 
Jej ciało od razu stało się ciepłe. 
Poczuła, jak na jej sercu robi się ciepło. 
Bardzo ciepło. 
Czyżby wiedzieli, co się z nią stało? 
Radość. 
Euforia. 
Ekstaza. 
Te wszystkie uczucia teraz towarzyszyły Violettcie. 
Przeszywały ją od środka. 
Chciałaby teraz krzyknąć, zaśpiewać, za tańczyć. 
Byle tylko pokazać, jak się czuję. 
Jednak postanowiła doprowadzić się do porządku, i nie dać nic po Sobie poznać. 

- Wiesz... Niektóre rzeczy się po coś dzieją. Przecież...Nic nie dzieje się bez powodu. Może był to znak. A może było to przeznaczenie? Może własnie tak musiało się stać? Może wydarzyło się to po to, aby potem coś Cię zaskoczyło, i żebyś znów kogoś spotkać?
- Co masz na myśli? 
- Że to może wydarzyło się po coś, abyś potem spotkał osobę, na której będzie Ci tak samo zależeć, jak właśnie na tamtej...
Leon tylko spojrzał na Violettę podejrzliwie. 
Czyżby był zaskoczony jej odpowiedzią? 
Czy może był zdziwiony?
Leon nagle spojrzał na zegarek, który znajdował się na jego lewej ręce. 
- Wybacz mi. Muszę już iść na zajęcia. Spotkamy się później? Może kawa? 
- Jasne, z chęcią. 
- Zapisz mi swój numer. Będę musiał Cię pilnować, po tym jak wybiegłaś z klasy. - wręczył Violettcie urządzenie. 
Była zaskoczona. 
Czy Pan Verdas się o Nią martwi? 
Co?
Jak? 
Czemu? 
Jak to jest możliwe? 
Oddała elektryczne urządzenie Verdasowi i uśmiechnęła się perliście. 
- Nie musisz Mnie pilnować, sama dobrze dam radę. 
- Ale kiedy ja chcę. W sumie... Nie mam pewności, że sama dasz radę. 
- No dobrze, niech Ci już będzie. No to do zobaczenia, tak? 
- Tak. 
Odszedł w przeciwną stronę. 
Violetta stała nieruchomo i wpatrywała się w plecy Leona. 
Po chwili brunet się odwrócił i puścił oczko do Violetty. 
Następnie się uśmiechnął i odszedł w stronę Studia. 
Na policzkach Violetty pojawiły się różowawe rumieńce. 
Była szczęśliwa. 
Zaskoczona. 
Mile zaskoczona. 
Jedno spotkanie, a tyle może zmienić...

♠♠♠

Nie mógł pozbyć się ślicznej brunetki z głowy. 
Tylko Ona zaprzątała jego myśli. 
On Ją skądś kojarzył... 
Te rysy, oczy, włosy, nos, nogi, ciało, głos...
To wszystko przypominało mu Violettę. 
Tą Violettę, która nie żyła... 
Która już odeszła z tego świata...
Chyba że...?
Nie Leon! To nie może być ona! Ona nie żyje. Zginęła... 
Była dla niego ważna. 
Cholernie ważna. 
Nie wyobrażał Sobie bez Niej życia. 
Była dla niego wszystkim. 
Jego całym światem. 
To właśnie za nią mógł skoczyć w ogień, polecieć na koniec świata. 
Oby tylko przy niej być. 
To Ona nadawała sens jego życiu. 
Ona kolorowała Jego wyblakły świat, który kiedy Ją zobaczył stawał się kolorowy. 
Liczyła się Ona. 
Ona i tylko Ona. 
Nikt inny. 
Violetta...

♠♠♠

Lekcje się skończyły. 
Minęło czterdzieści pięć minut. 
2700 sekund.
Tak długo. 
Nie mógł się skupić. 
Ciągle myślał o brunetce, która strasznie przypominała mu Violettę. 
Tylko to nie może być Ona.
Ona przecież nie żyje. 
Nie ma opcji, żeby to była Ona. 
Jest jedna rzecz, z której może się dowiedzieć, czy to Ona, czy też nie. 
Musi mu zaśpiewać... 
Zaśpiewać ich piosenkę... 
,,Podemos''

♠♠♠


To już ta godzina. 
Piętnasta zero, zero. 
Leon siedział w swoim pokoju, na łóżku i myślał. 
Myślał, gdzie zabierze brunetkę. 
Park, wesołe miasteczko, plaża, las, miasto, polanę? 
Było tego wiele. 
Aż za dużo, aby wybrać. 
Każde miejsce było wspaniałe. 
Tylko które jest najwspanialsze?
Od razu na myśl wpadła mu polana, na którą zawsze chodził z Violettą. 
Już wiedział gdzie zabierze piękną brunetkę z parku. 
Na piknik...

♠♠♠

Już był na miejscu. 
Pięknej, dużej, zielonej polanie. 
Gdzie jeszcze dalej znajdowało się jezior z pomostem. 
A dookoła las.
Na polanie roiło się pełno różnych kwiatów.
Czerwonych, białych, pomarańczowych, żółtych, niebieskich... 
Stokrotki, słoneczniki, maki, bezy, tulipany...
Na środku polany, niedaleko jeziorka rozłożył koc, na którym po chwili rozłożył różne smakołyki z koszyka. 
Jabłka, mandarynki, winogrona, banany, napoje, bezy, ciasteczka, czekoladę... 
Masę smakołyków. 
Następnie na kocu położył piękną, brązową, idealnie wylakierowaną gitarę, którą dostał od swojego dziadka. 
Zebrał kilka różnych kwiatów i rozłożył je dookoła koca. 
Chłopak bardzo się starał. 
Wyglądało to na pierwszą randkę, ale tak nie było. 
To było zwykłe spotkanie. 
Ale czy na pewno? 
Czy może jednak to jest randka?

♠♠♠

Usiadł na kocu. 
Odblokował swój telefon, przejeżdżając kciukiem po ekranie. 
Wybrał na swoim iPhonie ikonkę "Kontakty" i zaczął szukać numeru zapisanego przez dziewczynę. 
Gdy już go znalazł, nacisną na napis "Edytuj" 
Żadne imię nie było wpisane, więc postanowił to zmienić. 
Podpisał Ją jako "Ślicznotka z parku <3" 
Uśmiechnął się do ekranu i wybrał opcję wiadomości. 

Do: Ślicznotka z parku <3
Czekam na Ciebie na polanie koło parku :* Jestem pewny, że wiesz gdzie to jest. 
Czekam .xx
Leon :*

♠♠♠


Siedziała w swoim pokoju i patrzyła się w białą ścianę, aż jej telefon dał znać, że dostała wiadomość. 
Numer nieznany. Kto to może być?
Czekam na Ciebie na polanie koło parku :* Jestem pewny, że wiesz gdzie to jest. 
Czekam .xx
Leon :*
Przeczytała wiadomość w myślach.
Leon do niej napisał.
Mają się spotkać na polanie.
Ich dawnym miejscu, gdzie spotykali się dość często, kiedy mieli problemy.
Właśnie tam miała najwięcej wspomnień.
To tam ich przyjaźń zakwitła...

Jak torpeda wstała z łóżka i zaczęła grzebać w szafie.
Jest ciepło.
Jest wręcz gorąco.
Jest słońce.
Jest lekki wiaterek.
Nie ma żadnej chmurki na niebie.
Coś zwiewnego. 
Postanowiła, że ubierze się właśnie w to.
Szybko do torebki spakowała najważniejsze rzeczy i wyszła z domu.

♠♠♠

Była już na miejscu. 
Rozglądała się dookoła, aż spostrzegła koc, który był otoczony różnymi kwiatami. 
Uśmiechnęła się lekko na ten widok. 
Serce zaczęło szybciej bić. 
Zobaczyła Leona, który wstawał z koca i szedł w jej stronę. 
Violetta zaczęła iść w stronę Leona. 
Uśmiechną się, a ona odwdzięczyła mu się tym samym. 
- Wiedziałem, że przyjdziesz. - przybliżył się do Violetty i pocałował ją lekko w prawy policzek. 
Zarumieniła się. 
A serce zaczęło jeszcze szybciej bić. 
Leon Verdas pocałował ją w policzek. 
A każdy wiedział, że On nie całuje w policzek byle kogo. 
- Nie odpuściłabym takiej okazji. - zaśmiała się, pokazując swoje białe ząbki. 
Leon wziął prawą rękę Violetty i lekko przyciągną do Siebie, aby poszła z nim do miejsca, w którym był rozłożony koc. 
Usiedli na kocu. 
Leon usiadł obok Violetty. 
Uśmiechnął się do niej, a ona to odwzajemniła. 
Czuła, jak jej serce powoli wraca do normy. 
Jak jej ręce przestają drzeć, i jak się uspokaja. 
To właśnie przy nim się uspokajała. 
Własnie przy nim czuła, i wiedziała, że może być Sobą. 
Rozglądnęła się dookoła. 
- Pięknie to urządziłeś. Postarałeś się. 
- Nie dla byle kogo. 
Violetta poczuła, jak jej policzki stają się różowe. 
- Nawet mnie nie znasz. 
- Wydaje mi się... Że wiem o Tobie więcej, niż myślisz.
- Ach tak? 
- Tak. - uśmiechnął się triumfalnie, i po chwili kontynuował - Jesteś piękna, zabawna, miła, pomocna... Mam wymieniać dalej? - zapytał i zaśmiał się. 
Zaczęła się rumienić. 
Nie wiedziała, że Leon ma o Niej takie zdanie. 
Nie miała pojęcia. 
Poliki zaczęły ją piec i nabrały teraz czerwonego koloru. 
- Przestań. 
- Tylko że ja nic nie robię. 
- Robisz. 
- A więc co takiego? - zapytał. Na jego twarzy ciągle gościł uśmiech, którego nie mógł się pozbyć. 
- Prawisz mi komplementy. 
- Tylko dlatego, że to prawda. Najprawdziwsza prawa...
- Naprawdę? - zapytała zarzucając niesforny kosmyk za ucho, który przed chwilą spadł na twarz.
- Naprawdę. 
- Dziękuję. 
Rozmawiali przez chwilę o wszystkim. 
O filmach. 
Sporcie. 
To, co kochali.
Widać było po Leonie, że coś go dręczy, aż nagle powiedział coś, co zbiło Violettę z tropu. 
- Zaśpiewaj mi coś...

♠♠♠

Coś długie rozdziału teraz produkuję, nieprawdaż? xD
Jak piąteczka?
Podobała się?
A teraz wyrażę moje zdanie.
KUPA, DUPA I BEZNADZIEJA!! -.-
Ja wgl nie wiem no... :/
Wczoraj taki ładny rozdział mi wyszedł, a teraz?
Maskara -.-
Dobra, teraz coś innego.
Dziękuję za 5 komentarzy od 5 różnych osób!
Reeekooord!!! xD
I dziękuję za 9100 tysięcy wejść <333
Kocham mocno mocno :*

Cheryl ♥

9 komentarzy:

  1. Pierwsza!
    To mój pierwszy kom na tym blogu.
    Przepraszam to przeze mnie rozdział jest do dupy (przeze mnie tak myślisz, ja myśle że super jest);c
    Możecie mnie zabić!
    Rozdział swweeeeeet, Leon mógł ją najpierw spytać o imię, a nie! Randka. Ten Leon jest zaskakujący.

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia?!
      To ty tu jesteś O.o
      Ojezu... Nie miałam pojęcia O.o
      Jak to? Ty tutaj? No nie wierzę... O.o
      Nic mi nie powiedziałaś, że czytasz te moje wypociny?!
      Jak tak można?! Hańba Ci! xD
      Dziękuję Ci za komka ♥
      I życzę miłej lektury xD

      Usuń
  2. Zajmę sobie miejsce jako druga i jeszcze tutaj wrócę <33...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże jestem okropna.
      Rozdział dedykowany mi a ja dodaję komentarz na szarym końcu :(
      Ale wstyd, mam nadzieję że mnie nie znienawidzisz.
      A teraz przejdźmy do milszych rzeczy.
      Pozwól że troszkę zrecenzuję to twoje arcydzieło... :D

      Więc zacznijmy od początku.
      Gdy to czytałam zalałam się łzami. Widać w tym rozdziale ból i cierpienie.
      Po starcie osoby, która tak właściwe jest cały czas obok Ciebie. Współczuję Leonowi, wiem że jest mu ciężko ale poznał ją. I wystarczy tylko jedna piosenka aby powróciła jego miłość. Tak wiem że Vilu jest jego przyjaciółką ale to widać. To nie jest tylko przyjaźń, to miłość. Bezgraniczna miłość. Jednak w głębi serca, z resztą tak samo jak reszta czytelników zapewne czuję jakiś hm... jakby to powiedzieć wstręt. Dlaczego? Bo nie rozumiem jak mógł jej nie odwiedzać! Nawet nie zapytał się jak się czuje, czy żyje! Skoro tak strasznie ją kochał a może nadal kocha to czemu się tak zachowuje? Po prostu jak dupek. Ale wiem że to się zmieni, Wszystko będzie piękne, bo ty to napiszesz.
      A co do Vilu. Szkoda mi jej, ogromnie mi jej szkoda. To straszne uczucie gdy masz świadomość że osoba która znaczyła dla Ciebie więcej niż ktokolwiek inny, po prostu o Tobie zapomina. Jednak może nie? Może on cały czas o niej myślał. Tęsknił. Jeżeli chce aby zaśpiewała ich piosenkę, to coś to oznacza. Może jako jedyny nie zapomniał. Czy przełamie się i powie kim jest?

      No więc ja to tak widzę. Rozdział aż za dobry, nie potrafię czytać takich cudeńków bo aż mi się płakać chce. Chociaż ja prawię zawsze płacze na twoich rozdziałach. Bo potrafisz to zrobić. Może i jestem miękką osobą, ale nie wstydzę się tego. Potrafię dostrzec piękno, a twój rozdział nim jest. Kocham Cię ślicznotko <333
      Dziękuje za dedykację i jeszcze raz przepraszam :)

      Miśka Verdas <333 :*

      Usuń
  3. Wiem, wiem, jestem szmatą, babą jagą, wiedźmą, itp...
    Komentuje dopiero teraz -.- Jestem okropna... Przepraszam! Wybaczysz mi? ;3 Mam nadzieję, że tak <333

    No to jedziemy!

    To niesamowite, że jedna cudowna dziewczyna może tak dobrze opisać straszne życie Violetty. Zaimponowałaś mi swoim talentem ^^
    Mówiłam już to, ale nie dość, że masz takiego cudownego bloga, to też poczucie humoru <333
    Kakałko ^^
    Ach... Ja się domagam nexta! Pisaj! Bo ja tu zaraz zjem siebie z nerwów!! xDD
    Kochaaam Twój styl pisania <33 Loffki dla Ciebie! <333
    Leoś <333 Haha, Violka mu się kojarzy z Violką xD Niezłe...
    A dlaczego Violcia nie powiedziała mu prawdy?! Co, czeka aż sam się połapie??? xDDDD
    Dlaczego Leon nie zapytał jej o swoje imię, tylko od razu zaprosił ją na randkę?! Hmmm? Proszę o odpowiedź! :33
    Rozdział - MEGAAAA <333 MEGA SUPER HIPER CUDOWNYYY <33333
    Kocham! <33
    Żegnam! ^^

    Nina Verdas ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana no jasne, że Ci wybaczę ♥
      Jeju... Dziękuję Ci za ten piękny komentarz ♥
      Płaczę, gdy go czytam ;(
      Dziękuję Ci z całego serduszka ♥

      Usuń
  4. Przychodzi totalne beztalencie , które nawet komentarza nie umie napisać.Ale dla słoneczka się postaram ,

    Kocham twoje serducho , serduszko za tą piękną historię i te genialne pomysły .Daj trochę talentu ! Proszę :*

    Za tą kupę , beznadzieje i dupę nie przeżyjesz . Jak można być tak bezmyślnym ! Przeczytaj go jeszcze raz i wtedy oceń .

    Rozdział piękny , genialny , ciekawy , interesujący . Leon pokłony przed tobą , za te genialne pomysły .

    Pisze mi szósteczkę . Przepraszam , za zepsucie twojego bloga tym o to komentarzem ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BEZTALENCIE?!
      Przepraszam, że WHAT?!
      Ty beztalencie?!
      To ja już prędzej jestem beztalenciem -.-
      Ty jesteś... WSPANIAŁĄ PISARKA!
      Ojej... Jestem Twoim słoneczkiem?
      Jak miło... <33
      Dziękuję Ci bardzo, że tak myślisz o tym rozdziale, ale muszę się z Tobą nie zgodzić. To coś jest do dupy ;(
      Dziękuję Ci za tego jakże wspaniałego komka ♥
      Czekaj czekaj... Wróć.
      Przepraszasz, ze zepsucie mojego bloga tym komentarzem?!
      To ja Cię przepraszam, że musisz czytać takie oto coś i że zaśmiecam tego bloga, moimi postami -.-
      Jeszcze raz dziękuję Ci za komka kochana ♥

      Usuń