wtorek, 8 kwietnia 2014

Capítulo 2 “Teraz, to już nie ta sama Violetta, co wcześniej”


 “Dzisiejszej nocy, będziesz moim jedynym marzeniem” 

♠♠♠

Raz za kimś tęsknisz, a raz nie chcesz widzieć go na oczy. Raz kogoś kochasz, a raz go nienawidzisz. 
Raz chcesz rzucić się mu na szyję i namiętnie pocałować, a raz nie chcesz mieć z nim nic wspólnego. 
Chcesz o wszystkim zapomnieć, ale nie potrafisz. Wszystko co z Nim związane, chcesz wyrzucić ze swojej głowy, ale nie potrafisz. Nie umiesz o Nim zapomnieć. Nie dajesz rady. Nie udaje Ci się to. Za dużo wspomnień z Nim związane. Chcesz, aby to wszystko powróciło. Chcesz, aby Cię pamiętał, i o niczym nie zapomniał. 
Tylko jak, skoro mnie nie pamięta? - pomyślała. 
Violetta zawsze budziła się przed budzikiem. Każdego ranka, rozmyślała. Rozmyślała, jak dalej będzie wyglądało jej życie. Bez przyjaciół, Camili, Francesci, Leona... 

♠♠♠

Zbliżała się godzina siódma. Jasne promienie słońca, zaczęły wkradać się przez lekko zasłonięte żaluzje do pokoju Violetty. Gdy na zegarze wybiła godzina siódma, wstała z miękkiego wyrka, na stopy założyła kapcie-króliczki i poszła do łazienki wziąć poranny prysznic. 

Starannie wytarła swoje ciało ręcznikiem. Kasztanowe włosy lekko wytarła i zrobiła typowy "turban". Na swoje ciało założyła miękki szlafrok i z powrotem poszła do swojego pokoju, wybrać strój, w który się dzisiaj ubierze.
Koniec z sukieneczkami, kokardkami i słodkimi dodatkami. To już jest inna Violetta. Muszę zacząć ubierać się odpowiednio do mojego wieku. Rockowo i na luzie... Tak. To zdecydowanie dobry pomysł. 
Pierw myślała, aby ubrać jaskrawą zieloną spódniczkę, którą podciągnie troszkę wyżej pępka, biały krótki top w formie biustonosza i dżinsową kamizelkę. Do tego założy wysokie koturny, i dodatki w formie bransoletki i kolczyków.
Chwilę zastanawiała się nad tym kompletem, aż w końcu postanowiła to ubrać.
Sukienki i spódniczki... To w jakiś sposób, jest jej znakiem rozpoznawalnym.
Może przez tą spódniczkę mnie poznają? 
Po ubraniu kompletu, poszła do łazienki i zaczęła się malować. Na powieki nałożyła lekki cień, rzęsy pomalowała czarnym tuszem, a usta przejechała błyszczykiem o smaku maliny.
Po skończeniu makijażu, spojrzała w lustro. Nie poznała się.
Zupełnie inna ja.
Spojrzała na swój strój. Nigdy nie założyłaby takiego czegoś. Ale teraz...
Teraz, to już nie ta sama Violetta, co wcześniej. 


♠♠♠

Widząc na ekranie swojego telefonu godzinę 07.47, westchnęła. Myślała, że szykowanie zajmie jej co najmniej godzinę. 
Pomyliła się. Szkoła zaczynała się o 08.30. 
Eh... Mam jeszcze co najmniej 40 minut. 
Wyszła z domu, zostawiając wiadomość dla ojca, w formie listu. Postanowiła, że zrobi coś ze swoim wyglądem. Może pójdzie na zakupy? Przefarbuje włosy? 
Właśnie. Włosy... Z nimi mogę coś zrobić. 
Szła ulicami rozświetlonego słońcem Buenos Aires. 
Ile tu się pozmieniało.
Natrafiła na budynek, którego szukała.
Fryzjer...
Pierw nie miała odwagi, aby wejść, ale postanowiła, że będzie twarda i pewna siebie. Pchnęła drzwi i weszła do środka.
- Witam. W czym mogę Pani pomóc? - zapytała kobieta w wieku 20-25 lat.
Czy to nie jest przypadkiem Angélina? 
- Ja tam nie żadna Pani. Proszę mówić mi Violetta.
Ekspedientka zrobiła wielkie oczy i zapytała:
- Violetta Castillo?
- Tak - odpowiedziała Violetta z uśmiechem na twarzy.
- O mój Boże! Jak ja dawno Cię nie widziałam Violetto! Po tym jak trafiłaś do szpitala, huczało o tym prawie pół miasta. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę.
- Angélino, ja też się cieszę, że Cię widzę. - brunetka podeszła do kobiety i czule się do niej przytuliła.
Czyli jednak jest ktoś, kto o mnie nie zapomniał.
Były dla siebie jak ciotki, a nawet i siostry. Wspaniale się ze sobą dogadywały i kochały swoje towarzystwo. Angélina była dobrą przyjaciółką rodziny. Przychodziła i odwiedzała rodzinę Castillo.
Zapraszała ich do siebie na kawę, obiad. Byli jak rodzina.
- A więc, co Cię sprowadza w moje progi?
- Chciałabym zrobić coś z włosami.
- Och... A masz już jakiś pomysł?
- Skrócić je troszkę, końcówki pomalować na blond i lekko podkręcić.
- Ombre powiadasz? - powiedziała Angélina i się zaśmiała.
- Tak.
- No to bierzmy się do dzieła.


♠♠♠

 Już po wszystkim. Włosy przemalowane. Violetta nadal miała zamknięte oczy. 
Na pięć... Raz, dwa, trzy, cztery... cztery i jedna czwarta (...) cztery i trzy czwarte...
Już otwierała jedno oko. 
Nie! Nie mogę... 
Kiedy Angélina zauważyła, jak Violetta się waha, dała jej trochę otuchy. 
- Nie bój się kochana. Nie jest aż tak źle... - powiedziała Angélina próbując, aby jej głos zabrzmiał smutno, ale się jej to nie udało, kiedy zobaczyła minę Violetty, która natychmiast odwróciła się w jej stronę, robiąc przerażoną i rozczarowaną minę, zaśmiała się.
- Żartuję! Jest wspaniale... Nie bój się. 
Violetta! Czego ty się boisz? No już! Otwieraj te oczy! Na trzy... Raz, dwa... Trzy! 
Powieki Violetty podniosły się w górę. Zobaczyła zupełnie inną osobę. Lepszą, ładniejszą... 
- Wyglądasz pięknie - powiedziała kobieta i uśmiechnęła się. 
- Dziękuję.
- Nie masz za co mi dziękować - powiedziała kobieta i uśmiechnęła się znów do Violetty. - A teraz lepiej już idź bo spóźnisz się na pierwszą lekcję. 
- Ile płacę? - brunetka zaczęła wyciągać portfel z torebki, ale kobieta jej w tym przeszkodziła i znów wsadziła go do środka. 
- Nie musisz płacić. Dla mnie to przyjemność Cię obsługiwać. A teraz leć, bo się spóźnisz - wzięła Violettę za rękę i podprowadziła ją do drzwi. 
- Jeszcze raz Ci dziękuję, Angélino. - Violetta przytuliła kobietę i wyszła z budynku. 
Teraz to już mnie chyba w ogóle nie poznają... 

♠♠♠

Yhm... Eh... Am... 
Ja... No. 
Nie wiem kompletnie co mam powiedzieć o tym rozdziale. 
Lepiej nic xD
Właśnie zdobyłam10 obserwatorów! 
Yohooo! 
Tylko co z tego, skoro NIKT A NIKT nie komentuje. 
Nie wiem sama po co piszę te rozdziały, skoro nikt nie czyta.
Eh... Dobra. 
W ogóle nie wiem po co to piszę, skoro i tak nie wejdzie na ten rozdział i go nie przeczyta. 
To na tyle. 
Kocham <3

P.S. Przepraszam, za to jak się uniosłam, ale trochę nerwy mi puściły :/
Żegnam was <3

Cheryl ♥

4 komentarze:

  1. Ja przeczytałam !
    Dupa?
    Prędzej mój pies(mhm psa nie mam) nasrałby mi na twarz,niż to byłoby dupą czy czym tam chcesz.
    Świetny i nie pisz takich głupot.

    Tutej(xD) Perrie Vallei :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć...
    Ja czytam!
    A tak w ogule, czemu cholera Ciebie w szkole nie ma!? No kurdę...
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  3. I co i co?
    Jednak ktoś czyta!!!!
    Na przykład ja! :D
    Kolejny genialny rozdział :* :33
    Mam już ponad to tych świetnych blogów, bo są za dobre, jak np, twój blog.
    Dlaczego ja nie mogę mieć takiego talentu, czemu ? :CCC
    Czekam na em...czwóreczkę? Nie zabijaj mnie jak się pomyliłam...
    No to do następnego :D <333


    POWTARZAM ROZKAZ, A WŁAŚCIWIE PROŚBĘ, LUDZIE KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    TO NA PRAWDĘ WIELE ZNACZY, JAK SIĘ KOMENTUJE. KAŻDY KOMENTARZ DAJE MOTYWACJĘ DO DZIAŁANIA, NO CHYBA ŻE CHCECIE ABY TAKI ŚWIETNY BLOG ZNIKNĄŁ A JA TAM TEGO NIE CHCĘ. !!!!!!!!!!!!!


    Miśka Verdas

    OdpowiedzUsuń
  4. Chce by ich poznali a farbuje włosy, no cholera, pękłam ze śmiechu.
    Supcio rozdział :3

    OdpowiedzUsuń