piątek, 2 maja 2014

Capítulo 11 “Serce nie sługa”

Ten rozdział dedykuję dla mojego Ptysia :* 
Jesteś zawsze przy mnie, zawsze mi pomożesz, doradzisz... 
Mogę zwierzyć Ci się z wszystkiego, co mnie dręczy, a ty mnie wysłuchasz i zawsze pomożesz. 
Nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła... 
Jesteś dla mnie wszystkim co mam ♥ 
Dziękuję Ci za wszystkie razem spędzone chwile *-*
To było coś niesamowitego Ciebie poznać, skarbie ♥ 
Mam nadzieję, że nasza przyjaźń będzie trwała wieki i nigdy się nie skończy ^-^ 
To coś niesamowitego mieć koło siebie taką osobę, jak Ciebie kochana ♥ 
Dziękuję Ci za wszystko co dla mnie zrobiłaś <3
Do dla mnie wiele znaczy :* 
Więc dlatego właśnie ten rozdział dedykuję dla Ciebie, żono ♥ 
Już trzeci dedykowany Ci rozdział :* 
Zdecydowanie na to zasługujesz, kochanie <33
Dziękuję jeszcze raz *-* 
Twoja na zawsze, Cheryl ♥


 “Jej usta mówiły, że ją to nie obchodzi. Ale jej oczy opowiadały zupełnie inną historię... ”

~ ♠♠♠ ~

Wiecie co jest najgorsze w człowieku? Nie? Już tłumaczę. To, że pamięta. Nawet gdy bardzo chce, nie potrafi zapomnieć. Zapomnieć o tej osobie. Tej jedynej i najważniejszej w swoim życiu. Swojej pierwszej miłości. Jedynej i najważniejszej. Osoby, którą kochałeś najmocniej na świecie. Dla której zrobiłbyś wszystko. Skoczył w ogień, pojechał na koniec świata, aby znów ją zobaczyć, usłyszeć jej głos, spojrzeć jej w oczy, przytulić, namiętnie pocałować. Osobę, którą darzyłeś takim uczuciem, nie da wymazać się z pamięci. Utkwi tam na zawsze, i nigdy nie wyjdzie. Nie wiadomo jakbyś próbował. Nie da się uwolnić od myśli o tej osobie. Ciągle jest w twojej głowie i ciągle o niej myślisz. A najbardziej w nocy. Przypominają ci się te wszystkie chwile spędzone z tą osobą. Dobre i te złe. Płaczesz, żałujesz, obwiniasz się... Chcesz, żeby to powróciło, ale możesz sobie tylko o tym pomarzyć, gdyż ta osoba, ma cię gdzieś, unika cię, nie chce cię znać, a ty robisz wszystko aby ją odzyskać. Może to wszystko powróci, ale trzeba będzie się bardzo starać o tamtą osobę i pokazać, że ci na niej cholernie zależy, a może wtedy wszystkie uczucia, które kierowała do ciebie powrócą, i wszystko wróci na swoje miejsce. Przez to wszystko łzy się leją, myśli się kotłują, serce pęka każdej nocy na nowo, tylko dlatego, że pamiętamy. To nas zabija... Czujesz ból, nie możesz uwolnić się od smutku, ciągle jesteś smutny, przybity... Nic cię nie obchodzi, chodzisz ponury i myślisz. Twoje myśli zaprząta ta osoba i pomysły jak ją odzyskać. Do głowy przychodzą ci miliony pomysłów, ale ty musisz wybrać i wykorzystać jeden. Najlepszy, romantyczny i oryginalny. To jest twój cel. Tylko na nim musisz się skupić. Odzyskać najważniejszą osobę w twoim życiu, choćby nie wiadomo co...

~ ♠♠♠ ~

Leżał, myślał i wspominał. Violetta. Zwykłe imię, mające osiem liter, a tyle może zmienić w jego życiu. Obrócić jego świat do góry nogami. Nadać światło, kolorowymi barwami pomalować jego świat, aby stał się weselszy, dzięki niej... To jej zasługa. Nikogo innego. Tylko ona potrafiła zdziałać takie cuda. Zmienić go i to na lepsze. To wszystko zawdzięczał jej. To ona pomogła mu się zmienić i to właśnie on będzie musiał pomóc jej. Musi się jej odwdzięczyć za wszystko co dla niego zrobiła. On chce ją odzyskać. Dawną Violettę. Jego Violettę. Miłą, zabawną, kochaną dziewczynę. Chce ją mieć przy sobie. Przytulić, pocałować w policzek, zaśpiewać ich piosenkę, poczuć jej perfumy, pocieszać ją, gdy będzie miała złe chwile, pomagać jej, ocierać każdą łzę, która spłynie po jej policzku. Nie ważne czy łzę radości czy szczęścia. Chce być przy niej i mieć świadomość, że ona jest tylko jego. Że to ona jest jego księżniczką, a on jest jej księciem na białym rumaku. Ona jest uwięziona w wieży, a on ma za zadanie ją uwolnić. W tym przypadku uwolnić od jej nowego wcielenia. Wcielenia zła. Uwolnienie jej od jej nowego oblicza, będzie lada wyzwaniem. 

~ ♠♠♠ ~ 

Do nowej szkoły - Studia On Beat, weszła drobna, piękna brunetka. Na twarzy miała wymalowane szczęście, jakby bardzo się cieszyła, że może uczęszczać do najlepszej szkoły muzycznej w mieście. Tryskała z niej euforia i radość. Nigdy by nie przepuszczała, że będzie mogła trafić do tak wspaniałej szkoły jak Studio. Muzyka, śpiew, taniec, instrumenty... Czego tu chcieć więcej? To było to miejsce. Jedyne i najwspanialsze na całym świecie. Jej drugi dom. Lecz nie wiedziała, że w jej pierwszym dniu w tej szkole, wydarzy się na raz tyle wspaniałych rzeczy... 

Przyglądała się wszystkiemu, co ją otaczało. Kolory, instrumenty, ludzie... Miejsce było magiczne. Jedyne w swoim rodzaju. Właśnie tutaj mogła się podszkolić. Nauczyć się więcej o muzyce. Zostać wielką gwiazdą, która będzie rozpoznawalna na całym świecie. To jest to miejsce... Czuję to. W tej chwili jej wzrok skupił się na brunecie, który opierał się o framugę drzwi od jednej z klas. Bacznie przyglądał się Violettcie i obserwował każdy jej ruch. Wzbudziła w nim sympatię, miejsce na nowe uczucie, przyjaźń... Wydawała mu się bardzo miłą osóbką. Gdy szła korytarzem, wyglądała na zachwyconą, bezbronną oraz niewinną. Od razu wiedział, że będzie chciał ją chronić. Uśmiechnął się życzliwie. Wręcz natychmiast poliki Castillo zmieniły się z idealnej opalonej skóry, na lekko różowe rumieńce. Wpatrzona w twarz przystojnego bruneta, nie zauważyła wielkiego i ciężkiego instrumentu, który mknął w jej stronę. Chłopak, lub dziewczyna, która trzymała instrument nic nie widziała. Wielkie coś zasłaniało jej drogę. Ten ktoś próbował wychylać głowę zza instrumentu, zacięcie próbując coś zobaczyć, ale było to prawie nie możliwe. Instrument był bliżej Castillo, i bliże i bliżej... Aż w końcu Castillo chciała się odwrócić i iść dalej, lecz wielkie "coś", przeszkodziło jej w tym. Wpadła na instrument, odepchnęła się i już była w drodze do bliskiego spotkanie z ziemią.
Zamknęła oczy i czekała na twarde i bolesne uderzenie. Verdas od razu spojrzał przerażony i szybko podbiegł do dziewczyny spadającej w stronę ziemi.
Klęknął i w ostatniej chwili dziewczyna wpadła mu w ramiona. Nie wiedziała co się dokładnie dzieje. Myślała, że upadek będzie bolesny i twardy, lecz tak nie było. Otworzyła oczy zaskoczona. Nad nią ukazała się twarz przystojnego bruneta. Spojrzała w jego oliwkowe tęczówki i wręcz natychmiast w nich zatonęła. Poczuła ulgę, motylki w brzuchu, oraz ciepło przeszywające jej ciało, aż jej ciało pokryła gęsia skórka. Jej serce zaczęło otwierać się na nowe uczucie... Wiedziała, że między nimi zajdzie coś więcej, niż tylko zwykłe koleżeństwo. Przyjaźń na wieki, oraz bezgraniczna miłość...

~ ♠♠♠ ~ 


Dzień występu. To właśnie dziś miała zabłysnąć. Pokazać co potrafi. Zaśpiewać jej pierwszą piosenkę razem z nim, przed całą szkołą oraz przed kamerami. Stres ją przeszywał, a za razem się cieszyła. Nie wiedziała jak jej pójdzie. Ćwiczyła ją miliony razy. Nie było szansy, aby jej się nie udało. To musiała być ta chwila. Chwila, aby zabłysnąć. Razem z nim. Leonem. Chłopakiem, który zawrócił jej w głowie i za nic nie chce wyjść. 
- Castillo i Verdas na scenę! - usłyszała głos Marottiego. Wzięła wdech i wydech. To już czas. Czas, aby pokazać przed publicznością co potrafi. 
- Gotowa? - obok niej zjawił się Leon. 
- Jak nigdy dotąd. - odpowiedziała z uśmiech na twarzy. Chłopak jedynie w odpowiedzi się uśmiecha i wyciąga rękę w jej stronę, po czym dodaje:
- Razem? - Violetta lekko dotyka ręki chłopaka i mówi: 
- Razem. - Wchodzą na scenę trzymając się za ręce. Jasny blask reflektorów trafił w Violettę tak, jakby zaraz miała się przewrócić. Podeszła do jednego z mikrofonów i czekała, aż usłyszy dźwięk muzyki. Spojrzała w swój prawy bok, gdzie stał Leon. Uśmiechnęła się do niego i on zrobił to samo, po czym cichutko wyszeptał "Dasz radę". Nie ważne co trapiło Violettę, on wiedział co ma powiedzieć, kiedy ma do niej podejść, pomóc. Nie ważne czy była smutna, zła... On zawsze znalazł rozwiązanie, aby jej humor się poprawił. Znał ją na wylot. Wiedział o niej wszystko. Kiedy ma jakiś problem, kiedy się czymś martwi, kiedy jest jej źle, co lubi, a czego nienawidzi... Spędzali ze sobą mnóstwo czasu, więc to chyba normalne, prawda? Byli w końcu najlepszymi przyjaciółmi. Pff... Byli rodzeństwem. Kochającym się rodzeństwem. Kochali się bezgranicznie. To było niesamowite uczucie. Piękne, magiczne... Ufali sobie. Nie mieli przed sobą żadnych sekretów. Mogli na sobie polegać. W każdej chwili. On mógł o trzeciej nad ranem wstać, ubrać się i pójść do niej, aby jej pomóc. Ona tak samo.Zrobiłby dla niej wszystko, a ona tak samo. Nie ważne jaka była pora dnia. Był gotowy, aby jej pomóc.. Wystarczyło tylko zadzwonić i powiedzieć, a on byłby już w drodze, tak samo na odwrót. Taka właśnie była miłość między tą dwójką. Wielka i bezgraniczna. Nie jeden zastanawiał się, czy między nimi jest coś więcej, niż tylko zwykłe koleżeństwo. Każdemu mogłoby się wydawać, że są parą. Przytulali się, całowali w policzek, wysyłali sms-y na dobranoc... Czy to mogło być naprawdę coś więcej niż przyjaźń? Nie dla nich...

Tyle czasu chodząc z tobą.
Pamiętam dzień w którym cię poznałam.
Miłość we mnie urodziła się
Twój uśmiech mnie nauczył
Że za chmurami zawsze będzie słonce.
Zdradzę tobie że bez ciebie nie mogę żyć.
Światłem na drodze jesteś dla mnie.
Odkąd moja dusza cię zobaczyła.
Twoja słodycz mnie opakowała.
Kiedy jestem z tobą zatrzymuje się zegar.

Czujemy to oboje, serce nam to mówi ucho słyszy delikatny nasz szept. 


Pierwszy wers... Pierw czuli się nieswojo. Ćwiczyli piosenkę tysiące razy przed innymi, więc czego mieliby bać się teraz? Zmieniło się tylko to, że na sali było więcej publiczności. Może pięćdziesiąt, sto? Zmieniło się też to, że były reflektory, światła i kamery. Ale to nic nie zmienia. Liczą się tylko oni, i ich uczucie do siebie. Było wręcz ogromne. Piosenka opisywała ich i uczucia, które do siebie darzyli. Piosenka była jedyna w swoim rodzaju. Była napisana przez nich... Nie byli parą, a piosenka opowiada o miłości. Dlaczego? Tego nikt nie wie. Miłość, którą sobie okazywali była wspaniała i w swoim rodzaju. Może właśnie dlatego... Nie musieli być parą, aby napisać piosenkę o miłości. Mogli być najlepszymi przyjaciółmi, rodzeństwem... Dla nich tylko to się liczyło. Ich miłość do siebie...

Chcę patrzeć na ciebie 
Chcę śnić o tobie
Chcę patrzeć na ciebie
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Przecież miłość jest tym co czuję.
Jesteś wszystkim dla mnie.

W twoich oczach widzę świat w kolorach.
W twoich ramionach poznałam miłość.
Widzi we mnie ona to samo?
Chce on ze mną być?
Powiedz mi że ty bijesz dla mnie też.
Czujemy to oboje, serce nam to mówi
i ucho słyszy delikatny nasz szept. 

Gest, w którym Violetta położyła swoją dłoń, na policzku Leona, był... Lekkomyślny. Puściła upust emocją oraz piosence. Jej gesty, spojrzenia... Wszystko za pomocą piosenki. Tej jedynej, i w swoim rodzaju. Jej ciało wrzało. Serce zaczęło szybciej bić. Emocje i miłość do Leona nią władały. Spojrzała głęboko w jego oczy. Zatopiła się... Nie mogła oderwać od nich wzroku. Były niczym jak magnes. W tej chwili poczuła do niego coś więcej. Miłość... Nie taką, którą dotychczas do siebie darzyli, ale prawdziwą miłość. Miłość partnerską. Tylko czy kochający się przyjaciele z dnia na dzień mogą zostać parą? Tak się nie da... Za bardzo są ze sobą zżyci, aby się do tego posunąć. A co jeśli ta druga osoba nie darzy tego samego uczucia? Co jeśli wszelkie kontakty między nimi się zerwą? Co jeśli ich przyjaźń się zepsuje, i nie będzie tak jak dawnej? Co jeśli się od siebie oddalą, i już nigdy się do siebie nie odezwą? Przez jeden głupi błąd... Nie. To jest wykluczone. Nie może go stracić. Nie przeżyłaby. On jest dla niej wszystkim. To by była za duża strata. Nie mogłaby na to pozwolić. Za bardzo by po tym cierpiała. Byłby to wielki błąd...

Chcę patrzeć na ciebie 

Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Jesteś tym czego potrzebuję.  
Przecież miłość jest tym co czuje 
Jesteś wszystkim dla mnie.


Chcę patrzeć na ciebie            
Chcę śnić o tobie
Przeżyć z tobą każdą chwilę
Chcę cię przytulić
Chcę cię pocałować
Chcę cię mieć blisko mnie.
Jesteś tym czego potrzebuję.
Przecież jest tym co czuje 
Miłość...



Koniec piosenki nadszedł końca. Chwila. Moment. Tylko to się teraz liczyło. Chwila z nim. Moment, który zapamięta. Śpiewali razem na scenie. Dziesiątki ludzi im się przyglądali. To było coś niesamowitego. Nikt nie mógłby zaprzeczyć, że między tą dwójką coś jest. Ba, było. Miłość. Miłość, która stała się większa. Dzięki tej chwili. Mieli szansę się bliżej poznać, spojrzeć w głąb duszy drugiej osoby. Dostrzec w niej wszystko. To co dobre i złe. Czy ich uczucie do siebie się zmieni? Czy będą mieli odwagę wyznać uczucia, którymi siebie darzą? To pozostanie zagadką. Nikt nie rozszyfruje ich uczuć. Nikt nawet nie ma zamiaru. Każdy, kto ich zna wie, że jest to miłość niezwykła. Każdy się zastanawia, jak to jest możliwe. Darzyć się tak wspaniałym uczuciem, i nie być razem. Może nie muszą być razem, aby być parą? Może sama ich obecność, gesty, uczucia im wystarczą? Nikt tego nie wie. Tylko oni. On i ona. Dwa zupełnie inne stworzenia ludzkie. Dwa zupełnie inne charaktery. Dwie zupełnie inne dusze. A takie wspaniałe uczucie może ich ze sobą połączyć. Czy to jest możliwe? Oczywiście... W końcu serce nie sługa, prawda? To przecież ono jest naszym głównym narzędziem w miłości. To dzięki niemu żyjemy i to dzięki niemu mamy możliwość by kochać. To ono mówi nam co mamy robić i to właśnie niego się słuchamy. To ono daje nam wybory i to dzięki niemu wybieramy te właściwe. To serce podpowiada nam co mamy robić. To ono sprawia, że zaczyna nam szybciej bić serce, gdy w pobliżu jest osoba, którą darzymy wspaniałym uczuciem. To dzięki niemu mamy odwagę kochać. To dzięki niemu kochamy i chcemy kochać...


~ ♠♠♠ ~


Wspomnienia uderzyły w nią tak nagle, że sama nie wiedziała co się dzieję. Jakby znalazła się w innym świecie. Gdzieś daleko od rzeczywistości. Gdy film w jej głowie się skończył, sama do końca nie wiedziała co się dzieje i gdzie jest. Za bardzo oddaliła się od realnego świata, gdy spoglądała w przeszłość. Otrząsnęła się z amoku i cicho westchnęła, spoglądając w szare niebo. Zaczęło padać... Westchnęła i wstała z ławki, na której aktualnie się znajdowała. Szybkim krokiem zaczęła przemieszczać się przez mokry chodnik, a jedynym dźwiękiem, który słyszała dookoła, były krople deszczu, które mocno odbijały się od brukowanego chodnika, oraz dźwięk jej stukających koturn. Mokre krople wody moczyły jej kasztanowe włosy oraz ubrania, lecz nie zwracała na to uwagi. W pewnym momencie, sama nie wiedząc jak, straciła równowagę. Czekając na upadek zacisnęła powieki, lecz gdy owy moment nie nastał, otworzyła powoli oczy. Od razu napotkała spojrzenie oliwkowych oczu bruneta. Patrzył na nią tak ciepło, uprzejmie... Tak jak nikt inny dotąd na nią nie patrzył. Poczuła ciepło przeszywające jej ciało. Zatraciła się w nich, niczym w najpiękniejszej rzeczy na świecie. Nic poza nimi nie widziała. Nic. Kompletnie nic. Tylko one się liczyły. Jego piękne oliwkowe spojrzenie. Mogła wyczytać z niego wszystko. To jak się teraz czuł, lub to jakie kryły się w nim emocje. Wyczytała z nich smutek, żal, oraz radość i pożądanie. Z jednej strony był smutny, że już nie spędzają ze sobą tyle czasu, tak jak kiedyś, a z drugiej, gdyż to właśnie ona znajdowała się w jego ramionach. Spostrzegła, iż jego wargi są coraz bliżej jej ust. Jej serce waliło jak młot. Chciała zmniejszyć tą odległość między nimi, pocałować go...  Znów poczuć smak jego ust. Oboje tego chcieli, potrzebowali... Ona tego chciała bardziej, pragnęła tego jak niczego innego... Matko, ona cholernie chciała go pocałować! Czuła na wargach jego świeży oddech. Ich wargi już prawie się stykały, gdy uświadomiła sobie, że byli wrogami. Największymi wrogami. Nienawidzili się. Nie cierpieli się. Byli z dwóch różnych światów. Bardzo się różnili. Zobaczywszy jej wyraz twarzy postawił ją delikatnie na ziemi i dokładnie jej się przyjrzał. 
- Nic ci nie jest? - zmartwiony zapytał łapiąc ją za ramiona. Lekko pogłaskał kciukami jej zmarzniętą skórę. Pod wpływem jego ciepłego dotyku zadrżała, a jej ciało pokryła gęsia skórka. 
- Tak. Jak w najlepszym, dziękuję. - powiedziała szeptem. Głośniej nie mogła. Nie była w stanie. Cała drżała. Chciała go już wyminąć i iść dalej, ale jej nie puścił. Dalej trzymał ją w swoich objęciach i patrzył w jej czekoladowe oczy. Odgarnął z jej policzka mokry kosmyk jej włosów. 
- Nie odchodź, proszę - mruknął, zbliżając się do niej. Czuła, jak jej kolana powoli mięknął, a ona sama się poddaje. Zrzuca z siebie maskę i przybiera swoją właściwą postać. On tak na nią działał. Dzięki niemu mogła się zmienić. I to nawet jak najszybciej. Mogła robić dla niego wszystko, aby tylko zobaczyć uśmiech który tak kochała na jego twarzy. Nie mogła, ani nie miała siły zrobić kroku w tył, lub troszkę się oddalić. Była za słaba i zbyt przemarznięta. Jej ciało zesztywniało za sprawą zimna. Patrząc w jego oczy z trudem odparła: 
- Leon, nie... Mówiłam ci, że jesteśmy wrogami... Największymi. - W jej głosie nie było tej pewności, co wtedy, gdy mu to mówiła. Zmiękła. Już nie wiedziała, czy dalej tak pociągnie. Jej nowa postać, bardzo się od niej różniła. Tak naprawdę taka nie była. To był tylko jej klon. Gorszy. Czy pozbędzie się tej maski, i stanie się dawną Violettą? Na jego twarzy ukazał się złośliwy uśmiech. 
- Dobrze. Niech ci będzie. Możemy być wrogami, nawet największymi, ale... Pozwól mi na jeden pocałunek. Wiem, że chcesz go tak samo jak ja - szepnął jej gdzieś w okolicach ucha. Nie zaprzeczała. Nie robiła nic. Ba, nawet nie była w stanie niczego zrobić. Za bardzo tego chciała, aby zrobić jakiś ruch. Pragnęła tego tak samo mocno, jak on. Przyciągnął ją do siebie, a następnie objął w pasie. Ten układ jej pasował. Nawet bardzo. Nie miała odwagi się przeciwstawić. Obserwowała ruchy Meksykanina i czekała na jego kolejny krok. To jest tylko pocałunek, jeden głupi pocałunek. Nic nieznaczący pocałunek. Bez żadnych zobowiązań. Już ich wargi się stykały, lecz on zatrzymał się, aby drażnić jej rozpalone od emocji wargi oddechem. Czekał, na jej pozwolenie, aby mógł kontynuować. Kiwnęła lekko głową. Bez ani chwili wahania wpił się w jej usta, namiętnie, czule, delikatnie, brutalnie, pożądliwie i spokojnie. Całował ją, jakby była najwspanialszą kobieta na świecie. Jedyną. Tylko jego. Nikogo innego. Ona całowała jego, jakby od właśnie tej chwili zależała jej reszta życia, jakby cały świat miał się skończyć, jakby to miał być ich ostatni pocałunek przed odejściem. Ich usta toczyły zaciętą walkę. Każdy pocałunek był coraz bardziej pożądliwy, bardziej namiętny niż poprzedni. Ich języki idealnie ze sobą współgrały, i tańczyły w rytm, który sami układali. Jej dłoń znajdowała się na jego wybudowanej klatce piersiowej, a druga na brzuchu. Przez koszulkę doskonale czuła jego idealnie wyrzeźbione mięśnie. Obojgu zabrakło tchu, ale nie odrywali się od siebie nawet na moment. Czuła jego ręce na swoich biodrach, talii, udach. Błądził ręką po jej ciele sprawiając, że jej ciało przechodził rozkoszny dreszcz. Chcieli, aby ta chwila trwała wiecznie. W bez skończoność. Najchętniej nie odrywali by się od siebie, ale w końcu musieli zaczerpnąć powietrza. W końcu oderwali się od siebie. Obije ciężko oddychali, łapiąc do pluch czyste i świeże powietrze. Oparł swoje czoło o jej i musnął lekko jej policzka wargami. 
- Nieźle całujesz, Castillo - mruknął jej do ucha. Patrzyła tępo przed siebie, ale potem pokręciła głową z niedowierzaniem. 
- Ty w sumie też, Verdas - odparła tak samo cicho, jak on do niej. Zacisnęła dłoń na jego koszulce. Policzki Castillo przybrały kolor różu, usta były rozpalone, oczy błyszczały od pożądania, oddech wciąż nie wrócił do normy. Nigdy nie czuła takiego cholernego pragnienie. Była rozsądna, i wiedziała, że to, co między nimi teraz się wydarzyło, nie miało prawa bytu. 
- To jak? Wracamy do żmudnej rzeczywistości i nadal jesteś moim wrogiem? - cicho odparł, a oddechem nadal drażnił jej skórę. To sprawiało, że jeszcze raz chce zagłębić się w pocałunku i już nigdy się od niego nie oderwać. Ale musiała wrócić na ziemie. On kochał ją rozpalać i doprowadzać do przyjemnego drżenia, wiedziała to. Była tego pewna. Musiała się opanować i uspokoić. Położyła dłonie na jego klatce piersiowej i lekko go od siebie odsunęła. Posłusznie się cofnął, ale jedynie pół kroku w tył. Jego dłonie nadal spoczywały na talii Castillo. Spojrzała na niego. Jego wzrok spoczywał na jej biuście. Na jego twarz wkradł się łobuzerski uśmiech. 
- I gdzie się gapisz, co?! Łapy precz! - syknęła, a on w tym czasie roześmiał się. 
- Proszę cię... Nie udawaj. Chciałabyś to zrobić. Może nie teraz, ale później... Jesteśmy wrogami, ale to nie oznacza, że nie możesz mnie pragnąc. - uśmiechnął się triumfalnie. Nie znała Verdasa z tej strony. W ogóle go dzisiaj nie poznała. Pierw pocałunek, potem jego teksty... Była zaskoczona. 
- A ty jesteś napalony na mnie, tak samo jak ja na ciebie. To była tylko chwila. Nic nie znacząca chwila. Jeden głupi pocałunek, który nic nie znaczył, tak? A teraz koniec... - odparła stanowczo. W środku wciąż była rozpalona i podniecona. Ukrywała wszystko, co przeżywała w środku. Nie mogła mu pokazać, że jest słaba, i że się poddaje. Nie mogła. To nie byłoby do niej podobne. 
- Jestem na ciebie cholernie napalony. Nawet nie masz pojęcia, jak ja ciebie w tej chwili pragnę. Zresztą... To robisz to samo. Przyznaj się... Obiecuję ci, że w przyszłości spełnimy nasze wszystkie sny. - odparł, po czym w końcu puścił jej talię uśmiechając się. Następnie obie ręce włożył w kieszenie i odszedł. Zostawił ją samą na środku chodnika. Nie wiedziała już sama co mam myśleć. Obserwowała jak odchodzi, a jej serce nadal waliło jak oszalałe, a ciało było znieruchomiałe. Wciągnęła do płuc świeże powietrze i po chwili je wypuściła, po czym ruszyła do domu. Co się ze mną dzieję? To pytanie pozostało w jej głowie, dopóki nie zasnęła i nie zatonęła w krainie Morfeusza... 

~ ♠♠♠ ~

Wielki powrót krejżolki Cheryl! <3
I tak oto prezentuje się dziesiątka! 
Jak się podobało? 
Jakie wrażenia? 
Dzisiaj duuużo Leonetty :*
Chyba dobrze, c'nie? 
Długość rozdziału chyba jest okey :D 
Notka dzisiaj taka sb krótka bo nwm co napisać ;/ 
Dziękuję za ponan 11 tysięcy wejść!
Jesteście wielcy i niemożliwi! ♥ 
Dziękuję z całego serca <3
To na tyle miśki *-*
Kocham, 
Cheryl ♥

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Coś gdzieś w środku..
      Tam gdzie jest serduszko mówi żebym nie psuła tego pięknego rozdziału..
      Ale ja muszę..
      Nie potrafię inaczej.
      Chcę Ci pokazać tym komentarzem ile dla mnie znaczysz.
      Jak bardzo ważna jesteś.
      Co bym zrobiła gdyby Ciebie nie było..
      I pomimo tego że gdzieś tam pod spodem napiszę że ten komentarz jest głupi, beznadziejny czy krótki w duszy będę czuła że jest wspaniały. Dlaczego? Już tłumaczę... Bo piszę go prosto z serca. Pomimo że prosiło abym go nie pisała. Moje serce doskonale wiem jakie to dla mnie ważne. Ty doskonale wiesz co ja myślę o tym rozdziale. Ale podzielę się tym z wami wszystkimi. I tak pewnie większość z Was mnie oleje i nie przeczyta tego co tutaj napiszę. Okej rozumiem. Nie chce Wam się ruszyć tych leniwych tyłków. Ale wiem że chociaż jedna osoba to przeczyta na sto procent. Doceni to. I tą osobą będzie mój mąż, Karolek <3
      Tak o Tobie mówię kochanie...
      Chcę aby ten komentarz był niezwykły. Jedyny w swoim rodzaju. To własnie przy tym rozdziale napiszę dokładnie jakie emocje czuje gdy to czytam. Tak to przy tej wspaniałej dziesiątce. Widzisz skarbie? Udało Ci się. Jest dziesiątka. Piękna i zabójcza. Ale o tym zaraz. Powracając do tematu, z którego chyba lekko zboczyłam.. Może i ten komentarz będzie dziwny. Może ktoś się pogubi czytając go, ale Ty go zrozumiesz. Bo doskonale mnie rozumiesz. Wiesz co czuję.. Ale nie bój się o Tobie też nie zapomnę. Napisze ale później. Gdy będzie najodpowiedniejszy moment. A teraz przejdźmy do rozdziału.. A nie, nie.. Zaraz, jeszcze chwileczkę. Zapomniałam czegoś powiedzieć nawet dwóch rzeczy, hehe przepraszam, taka już jest ze mnie zapominalska..Ale to nie ważne..
      Od razu mówię że ja nie chcę jakieś wojny czy czegoś takiego kto napisze dłuższy komentarz. Nie!. Każdy z osobna jest wyjątkowy i jedyny. Ja nie chcę tego zmieniać. Nie liczy się ilość. Liczy się jakość. I liczy się czego używasz pisać coś. Czy serca czy rozumu. Ja użyję serca. Chociaż wiele razy mnie zwodziło użyję go.

      Usuń
    2. Chciałam na początek podziękować <333
      Z całego serduszka :*
      Za co?
      Za dedykację. Po raz trzeci <3333
      Albo właściwie nie tylko za to. Za wszystko. Za to że mogę Ci się zwierzyć, że mnie wysłuchasz, doradzisz. Że mogę Ci ufać. Za to że potrafisz mnie pocieszyć w najgorszych momentach. Gdy napisałam Ci że już nie mogę, że to nie na moje siły Ty nie pozwoliłaś zrobić mi nic głupiego. Pocieszałaś i doradzałaś. Aż w końcu powoli, może jeszcze nie do końca mnie wyleczyłaś. Jesteś jedną z tych osób które potrafią uświadomić mi o tym co jest głupie a co prawdziwe, szczerze, dobre. Dziękuje Ci za te nasze rozmowy na gg. Jesteś najwspanialszym mężem pod słońcem <33 Za nasze śmiechy, wygłupy... Nawet za te Twoje zboczone sny ( O,o) ze mną w roli głównej (O.O). Po prostu za to że jesteś. Gdy Cię potrzebuję. Zawsze. Może i mieszkasz nie wiadomo ile tysięcy kilometrów ode mnie, może i się nie widziałyśmy, może i boimy się ze sobą porozmawiać na skype to ja i tak Cię kocham jak przyjaciółkę. <3 Nigdy, ale to nigdy nie pożałuję że Cię poznałam. Nigdy. Może i czasami mam ochotę Cię zabić, ale i tak jesteś bardzo ważna... Taaa.. Może i czasami masz bardzo dziwne odpały (hahah usuń od i co wyjdzie? pały haha O.o).. Takie tam zboczuszki..
      Dziękuje Ci za wczorajszą rozmowę pisemną na gg..... No po prostu dziękuje. Za to że jesteś tak wspaniałą, tak utalentowaną, tak śliczną osobą. Aż chce się mieć taką przyjaciółkę, ale macie pecha ludzie. Nie oddam Wam mojego męża o nie <33 Pomimo że to jełop to i tak go nie oddam :->
      Dobrze no, nie wiem za co mogę Ci jeszcze podziękować... A dziękowałam już za dedykację? Tak, oj jak przykro ;(
      A za to wszystko co dla mnie zrobiłaś i nadal robisz? Jak komentujesz moje rozdziały, jak pomagasz, zachęcasz, doprowadzasz do płaczu i do śmiechu? Nie? No to teraz Ci za to dziękuje z całego serca <333

      I chciałam jeszcze powiedzieć pewnej osobie.. Może jej nie znam, ale chcę powiedzieć Jej coś ważnego..
      Wiesz czasami nie można oceniać czegoś na szybko i pochopnie. Warto dokładnie sprawdzić sytuację. Przecież jak człowiek kocha i ufa, to zazdrość nie powinna się dla niego liczyć.. Czasami warto kogoś wysłuchać aby tej osoby nie stracić przez jeden pochopny wniosek.
      No to TYLE mojego mądrowania się ....

      Usuń
    3. A teraz przejdźmy do recenzji rozdziału..
      Aż brak słów...
      To jest takie piękne..
      Specjalnie, dla mnie pisałaś jak najdłuższy, specjalnie dla mnie napisałaś ten wątek.. coś wspaniałego...
      Wspomnienia.. One tak strasznie ranią. Dzielą się na dobre i złe, ale w chwili słabości powracają wszystkie ze zdwojoną siłą. Jak za sprawą jakiegoś zaklęcia. Czasami ich pragniemy, czasami nie chcemy pamiętać. Ale nie uciekniemy przed nimi. One zawsze powrócą.
      Odzyskać osobę którą się kocha. Może i w przeszłości była przyjaciółką zwykłą przyjaciółką, chociaż też nie.. Teraz jest jeszcze ważniejsza. Gdy powraca, stare lata też wracają. I nagle gdy wydaje Ci się że wszystko może będzie idealne, gdy będzie szczęśliwą para to znika jak bańka mydlana. Tak szybko jak się pojawiło odchodzi. I nic z tym nie możemy zrobić. A Leon? On chce Ją odzyskać za wszelką cenę. Jest dla niego zbyt ważna. Nie może z niej zrezygnować. Nie potrafi. To jest dla niego zbyt trudne. Łączy ich zbyt wielkie uczucie, aby teraz miał odpuścić. Kiedyś znajdzie gdzieś w środku Jego Vilu. Tylko Jego. Tą kruchą niewinną osóbkę. Nie to nową odważną, straszną, odpychającą od siebie wszystkich. Kiedyś Ona wróci. Jest tego pewny. I pomoże Jej w tym.

      Ona? Żywi urazę. Wyrządził ogromną ranę Jej sercu aby dało się to poskładać. Gdy potrzebowała go najbardziej Jego nie było. Chciał za wszelką cenę zapomnieć. Tak jakby nigdy się nie pojawiła. A teraz? Teraz wydaje mu się że machnie palcem a będzie Jego.Ale to nie bajka. To szara rzeczywistość. Ona ma na sobie maskę. Boi się ją ściągnąć. Nie chce ukazać tej samej dziewczyny, którą się bawił. Tak chodzi tutaj o Jej uczucia. Pozwalała mu na wszystko. Wystarczyło żeby powiedział jedno słowo a ona mu wybaczała. Jedni mogą uznać to za idiotyzm, inni za miłość. Uczucie jakim go darzyła chociaż nadal darzy. Czytałam ten rozdział ze trzy jak nie cztery razy. I za każdym razem przynosi on coraz więcej nowych emocji. Smutku, bólu a zarazem euforii.. Już tłumaczę dlaczego.. Euforia? Wystarczy spojrzeć na ostatni najwspanialszy wątek. Pocałunek. Wydawać by się mogło że nic nie oznacza a dla nich było to coś pięknego, coś co może się już nigdy więcej nie powtórzyć..
      A smutek, ból? Cały rozdział jest według mnie oparty na właśnie takich uczuciach. Wszystkie zapomnienia wiercą ogromną dziurę u obojga. Moment zapomnienia coś cudownego. Ale trzeba wrócić do rzeczywistości. A w niej nie ma nic przyjaznego. W niej się nienawidzą. Pomimo że nie chcą. Ona pęka. On to wie. Nie ma słów na to jakie to jest arcydzieło. Nie wiem czemu ale z pośród tych wszystkich Twoich śliczności ta podoba mi się najbardziej. Czemu? Nie mam pojęcia. Na każdym rozdziale czytając go ryczałam, ale ten wprawił mnie w jeszcze większe emocje. Nie do opisania..
      Mówiąc wprost genialny.
      Boski.
      Idealny.
      Piękny.
      Rzeczywisty.
      Wielouczuciowy ( wiem nie ma takiego wyrazu O.o)
      Nic dodać nic ująć.

      Usuń
    4. A teraz przejdźmy do Ciebie mój mężulku..
      Po pierwsze ty zboczeńcu!
      Nawet w rozdziale?
      No wiesz co wstydziłabyś się !
      Ale napalony Leoś powiadasz..
      Jestem za, hahaha <333
      Nie no dobra nie będę Cię zdradzać męszu -.- :D
      miąszu kurde, ahahah :D
      Dobra a teraz tak na serio ( i wszyscy tańczą macarenę) (zaraz zaraz co O.o jaką macarenę ? miało być a teraz wszyscy robią grobowe miny i tańczą disco) (wattt??? O.O)
      Ja chyba powinnam już iść spać serio..
      ALE TERAZ TAK SERIO SERIO!
      ....
      ....
      Oki Natalia opanowała dałna ( taki inglisz jak się patrzy )
      Jesteś strasznie utalentowaną pisarką..
      W przyszłości jak nie będzie piłkarką czy tym kimś z piłki ręcznej rękarką? O.O
      haha, no dobra więc jak nie będziesz tym kimś to na pewno zostaniesz sławną pisarką na pewno!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      100% <3333
      Nie wiem już co pisać odbija mi, zaraz napiszę coś o szeksie xDD
      Tak bo Ty kochasz mnie i swój szeksz :D
      No dobra serio spadam
      Miał być taki piękny a wszystko zje... nie mogę dokończyć bo byłam u spowiedzi, tak właśnie więc wszystko zepsułam.
      Oł je mada faka zobaczcie ludzie jaka jestem głupia

      Dobra papa,
      Twója szona
      Miśka Verdas <3

      Ps 1. Wiesz że Cię strasznie kocham ciulu ? <333
      Ps 2. Ja chcę już następny ;(
      Ps 3. Nał, plis ( eh taki inglisz szpan co nie?) :D
      Ps 4. Oł je mada faka to już czwóreczka
      Ps 6. Masz wielki talent, na prawdę ogromny.
      Ps 7. Kocham Leonettę! Oni mają być razem bo inaczej będzie z Tobą źle!
      Ps 8. Przepraszam za błędy ale klawiatura mi szwankuje, o czym Ty wiesz doskonale...
      Ps 9. Np. Dzisiaj zamiast smutek napisałam sutek hhahahahahahahhahaahahah beka xDD
      Ps 10. Wiem że jesteś debilką i nie zauważyłaś że nie ma punku 5 :D
      Ps 11. To już jedenastka? ;o
      Ps 12. Dlaczego te piękne chwile tak szybko uciekają? ;(
      Ps 13. Dlaczemu czały czasz mi znikas z gadżu-gadżu? :c
      Ps 14. Ale dużo tych Ps'ów c'nie?
      Ps 15. Dzień dobry kocham Cię już posmarowałam Tobą chleb!
      Ps 16. Trynki nad Tobą czuwa buahahah :D
      Ps 17.Jestem głupią szoną a ty jesteś głupim męszem
      Ps 18. Lubisz szeksz ja to wiem :D
      Ps 19. Miał dziwny sen ze mną w roli głównej O.o
      Ps 20. A wczoraj mi napisałaś że cyt. " Stałam i się turlałam" No debilka!
      Ps 21. Jesteś paruuffffka :D
      Ps 22. Łał ten komentarz piszę już jakieś pół godziny
      Ps 23. Wczoraj poszłaś z gg o 24 a miałaś rano do szkoły więc Cię wyganiałam -.-
      Ps 24. Chciałam Cię raz podać do prokuratury!
      Ps 25. Kochasz mnie <333
      Ps 26. Masz wielki talent :***
      Ps 27. Więc go nie zmarnuj
      PS 28. Spać mi się chce i nie wiem co piszę
      Ps 29. Kocham bardzo :***
      Ps 30. A teraz już lecę papap <33
      Ps 69. Hihi taki zboczuszek, oononononon

      Usuń
    5. Płaczę.
      Ryczę.
      Nie mogę się pozbierać...
      Mamo! Chusteczki! Już! Nooooooow!
      Jezu... Ja nie wiem, jak ty to robisz, że ja przy twoich komach ryczę... ;(
      No jak jak się pytam?!
      Eh... Nie mogę.
      W tym komentarzu odpowiedziałabym bardziej sensownie, ale nie mogę, bo za dużo myślę..
      Zresztą ty wiesz o czym <3
      Taak ;3 Ja ten... Odpowiedzią, na ten komentarz, będzie MÓJ komentarz u cb, pod Os'em, dobrze skarbie? ^-^
      Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe, ale tak będzie dla mnie lepiej <33
      Kocham i spodziewaj się długaśnego komenta u cb na blogu <3333 ♥
      Kocham bardzo bardzo mocno,

      Cheryl ♥

      Usuń
  2. Jejku *o*
    Mówiłam Ci już co o tym rozdziale sądzę, no ale powiem Ci to jeszcze raz!
    Cudo, boski, genialny i nie wiem co jeszcze powiedzieć!
    Brak mi słów po prostu!
    Początek idealnie opisuje co czuję, doskonale wiesz o co chodzi ...
    Ahh tego się nie spodziewałam, pocałowali się *.* ♥
    To takie słodkie!
    Czekam aż wróci już dobra Vilu ale pewnie jeszcze troszeczkę poczekam, zgadłam?
    Ah ta piosenka i wspomnienia ^.^
    Wszystko świetnie!
    Kochana, masz mi już więcej nie mówić że nie masz talentu! Jasne?! Bo w przeciwnym razie będzie więcej faz, ahh doskonale wiesz co mam na myśli...
    No to zostało mi czekać na kolejny boski, genialny, cudowny, fenomenalny rozdział!
    Może w nim również pojawi się coś co aktualnie czuję?
    Fajnie jest poczytać o tym! ;D
    Dobra to tyle mam do powiedzenia!

    Rose

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rose! Jak fajnie że zawitałaś <33 Dziękuję Ci z całego serca za te wszystkie piękne słowa *-*
      Dziękuję też za to, że poświęciłaś chwilkę i przeczytałaś rozdział oraz go skomentowałaś :*
      Dziękuję <333

      Usuń
  3. Cherylko (Jakoś tak)xD
    Jak zwykle świetne !
    Jak i calutki blog :*
    Nie wiem co bym zrobiła jakbyś przestała pisać ://
    Lillvang♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominuje cię na moim blogu! Gratuluje, Cheryl <3
    Adres chyba znasz xd

    Nina ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś genialna! Czytając serce waliło mi jak Violi... Czułam ich emocje! Jesteś niesamowita i masz niesamowty talent <3 czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń