niedziela, 25 maja 2014

Konkurs ~ Miejsce trzecie

Niedziela. Godzina 15:00. To jest pora, aby przedstawić wam pracę, która zajęła trzecie miejsce na podium. Jest to świetna Miniaturka, pokazująca masę uczuć. W tak krótkim opowiadaniu, może być tyle emocji, uczuć... Dziękuję Ci, za tą piękną miniaturkę ♥ Podbiła ona moje serca. Dziękuję Ci za tyle emocji, i łez... Zobaczycie sami... :*
Przedstawiam wam...

PATRYCJĘ BROOKS
i jej miniaturkę
"Lalka"

♠♠♠

Muzyka

"Każda chwila bez miłości jest chwilą straconą"


Znowu to samo. Kolejny pracowity i wyczerpujący dzień. Nie wytrzymywała oblężenia   przez nachalnych reporterów. Najchętniej całymi dniami siedziałaby w domu, ubrana w wygodne dresy i zajadała się masłem orzechowym, ponieważ tak powinno wyglądać życie dziewczyny w jej wieku. Niestety ona musi mieć inaczej.Ale być modelką, to nie lada wyzwanie.Przecież nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, prawda? Codziennie sesje, wybiegi, wywiady, gale. Panienka Torres nie ma czasu wolnego. Gdzie miejsce na leniuchowanie, oglądanie telewizji, czy wypady do pobliskiej knajpy z przyjaciółmi? No właśnie. Przez swoją prace straciła wszystko co miała. Straciła miłość, miłość jej życia.

Zmęczona, pozwoliła sobie na chwilę relaksu. Weszła do wielkiej wanny, po czym wsypała do wody sól relaksującą. Na inny odpoczynek nie mogła sobie pozwolić. Camila zamknęła oczy, by zrzucić cały ciężar z minionego dnia. Jednak jej uwagę przykuła mała lalka, która siedziała na parapecie. Patrzyła się na nią z hipnotyzującym smutkiem w oczach. Po chwili wszystkie wspomnienia i przeżycia wróciły… 

- Nie zostawisz mnie? – spytał dla pewności.
- Ja cię nigdy nie zostawię. Kocham cię. Zawsze będę przy tobie. – powiedziała i delikatnie musnęła jego policzek.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.


Wracając myślami do tamtego dnia, uroniła jedną samotną łzę. Niewiarygodne, jak jedna chwila, jeden moment, jeden dzień, jedna osoba i jeden SMS może zmienić nasze życie na zawsze.


- Andres… Będę musiała wyjechać. – oznajmiła, nie patrząc mu w oczy. Wiedziała, że kiedy w nie spojrzy, jej serce rozbije się na milion malutkich kawałeczków. Miała świadomość, że bardzo to go zaboli, że nie będzie chciał z nią rozmawiać, że go mocno zrani.
- Ale… Dla - dlaczego? – wyjąkał. Do oczu napływało już mu pełno łez, łez tęsknoty, smutku i żalu. Przecież obiecywała, że go nie zostawi! A jednak… Nie dotrzymała danej obietnicy. Życie pisze dla nas różne scenariusze. Wiedział już, że będzie mu trudno się z tym pogodzić.
- Wyprowadzam się do Mediolanu – miasta mody. Nie mam innego wyjścia. Tam będzie lepiej rozwijała się moja kariera. Przepraszam… - powiedziała i zacisnęła powieki. Dla niej też to było trudnebardzo trudne, ale nie mogła zrezygnować z modelingu. Nie pozwalała jej na to sytuacja finansowa, w której obecnie się znajdowała.
- Co mi po tym twoim „przepraszam”?! – wiedziała, że tak będzie. Jej ukochany wybuchnął złością. W sumie to się mu nie dziwiła. Nie wiadomo, czy nie zrobiłaby tego samego. – Obiecywałaś mi! Co się z tym stało?! Mówiłaś, że nigdy mnie nie zostawisz! I co?! Okłamałaś mnie!
- Kochanie, ale to nie tak…
- Serio? A jak?! No wytłumacz mi, proszę! – krzyczał, nie powstrzymując przy tym łez. Nagle zastała grobowa cisza. Nie wiedziała jakich słów ma użyć. Nie wiedziała w jaki sposób ma się przed nim usprawiedliwić. – Powiedź prawdę! Twoja kariera jest ode mnie ważniejsza, tak?!
- Nie, nigdy! Kocham Cię!
- Gdyby tak było, nie posunęłabyś się do tego. – powiedział z przyszywającym bólem serca.
- Przecież możesz jechać ze mną. – wyjąkała.
- Mam zostawić rodzinę, pracę, przyjaciół? Mam zostawić Buenos Aires? Niedoczekanie. W przeciwieństwie do ciebie, dla mnie najbliżsi coś znaczą. – oznajmił.
- Nic nie rozumiesz.
- I nie chcę zrozumieć. Z nami koniec. Powodzenia w nowym, lepszym życiu. – powiedział. Do oczu Camili napłynęło tysiące łez. Spojrzała w jego stronę i ujrzała męską sylwetkę, która z sekundy na sekundę oddalała się już coraz bardziej, aż znikła z jej pola widzenia. Spieprzyła wszystko.




Wstała i sięgnęła po mięciutki ręcznik. Owinęła się nim i wyszła z wanny. Najbardziej bolało ją to, że brunet miał racje. Wysuszyła swoje długie, ogniste, rude włosy, rozczesała i nałożyła na nie odżywkę bez spłukiwania. Po całym ciele rozprowadziła pachnący balsam. Wyszła z łazienki i założyła swój jedwabny szlafrok. Na parapecie, obok owej lalki, stało zdjęcie z jej pierwszej sesji, sesji w plenerze. Wiedziała, że to będzie życie, które będzie wymagało wielu poświęceń, ale nie miała bladego pojęcia, że aż tak wielkich.

Usiadła na czerwonej sofie w jej garderobie. Miała 30 minut tylko dla siebie. Właśnie. Tylko ona. Jeszcze przed tygodniem te przerwy w pracy spędzała z jej ukochanym. Teraz… Wszystko się zmieniło. Czy czuła się samotna? Od rana do nocy, przez noc do rana. W skrócie – ciągle. Brakowało jej ciepła jego ust, jego kojącego dotyku oraz jego czułego i pełnego podążania głosu, ale sama dokonała tego wyboru. Wiedziała, że będzie żałować i zapłaci za to wysoką cenę. Zbyt wysoką. Z rozmyśleń wyrwał ją dźwięk jej telefonu. Dostała SMS’a. Sięgnęła po komórkę, by zobaczyć kto przysłał jej wiadomość. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Andresa. Jej serce zaczęło bić szybciej i mocniej, jakby za kilka chwil miało wyskoczyć z piersi. Oddech stał się nierówny, a ręce zaczęły się trząść. Narysowała skomplikowany wzór na ekranie. Otworzyła wiadomość:
Otwórz drzwi.”
Przejęta zerwała się z kanapy i pobiegła wykonać ową czynność. Miała promyczek nadziei, że ujrzy za nimi obiekt jej westchnień, że Andres będzie chciał do niej wrócić. Jednak myliła się. Szeroki uśmiech z jej twarzy momentalnie znikł. Już miała zamykać drzwi, kiedy na wycieraczce coś zobaczyła. To była lalka. Ta sama, która siedzi teraz na jej parapecie. Podniosła ją. Do niej była przywiązana mała karteczka. Zaczęła śledzić oczami następujący napis:
„Kupiłem Ci lalkę. Możesz się nią pobawić, a kiedy Ci się znudzi odłożyć ją w kąt, bo ona przeciwieństwie do mnie nie ma uczuć.”
W tym momencie lalka wraz z liścikiem wylądowały na ziemi. Torres przyłożyła rękę do swoich ust, by nikt nie usłyszał, że płacze. Zsunęła się po ścianie i zaczęła wyrywać sobie włosy z głowy. Nie obchodziło ją, że za kilkanaście minut maponownie wyjść na wybieg. Miała rozmazany makijaż, zniszczoną fryzurę i mokrą bluzkę od łez, a zamiast uśmiechniętej twarzy, gościł na niej smutek i ból. Nic już jej nie obchodziło.


Żeby wróciły te dni, kiedy uśmiech był na twarzy… Żeby spokojnie zasypiała i znowu zaczęła marzyć...


♠♠♠

Dziękuję Ci Patrycjo ♥ Miniaturka... No bo prostu WOW :* Nigdy nie czytałam coś podobnego do tej, a czytałam dużo. Moim zdaniem jest oryginalna, idealnie zaplanowana i ślicznie napisana ♥ Dziękuję Ci za wzięcie udziału :* Nie spodziewałam się, że w ogóle będziesz chciała :D Ale jednak... Dziękuję ♥ 
Twoja praca zdecydowanie zasłużyła na podium :* Prawda, że dziewczyna zasługuje na tą nagrodę? <3 
Wielkie brawa dla Patrycji i jej miniaturki, bo naprawdę... Spisała się ♥ Pokazałaś, że pisanie jest twoją pasją i kochasz pisać. Nie przestawaj, dobrze? ^-^ Dziękuję Ci za tyle emocji i uczuć, w tak krótkiej "historii". Dziękuję....

Już we wtorek pojawi się praca, która zajęła drugie miejsce w konkursie... 
Czekajcie :* 

Cheryl ♥

3 komentarze:

  1. Zdecydowanie sie zgadzam z Cheryl.
    Należy ci sie podium.
    Brawo. Wspaniała miniaturka.! ;*
    Tyle emocji przekazane w tak niewielu zdaniach. Strasznie fajny pomysł.
    Miałam łzy w oczach czytając.
    Cudo<3
    Dziękuję ci za ciężka pracę i tyle emocji.
    Brawa.
    Masz wielki talent ;*


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuje ♥
      Miło, że komuś spodobało się to, co robię ♥

      Buziaczki,
      Pati Brooks ♥

      Usuń
  2. Że łoc? Kto zajął 3 miejsce?
    Weźcie mnie uszczypnijcie, bo nie wierzę...
    Dziękuje Ci Cheryl za te miłe słowa, jednak nie zgadzam się z ani jednym :) Ale i tak Ci dziękuje. Zaszczytem było wziąć udział w takim konkursie, na takim blogu i u takiej bloggerki.
    Nie przestanę, obiecuję :*
    Czekam na jutro :3

    Buźka,
    Pati Brooks ♥

    OdpowiedzUsuń