wtorek, 17 czerwca 2014

Capítulo 15 part 1 “Na zawsze...”

 Dla niektórych z was, mogłoby się wydawać, że już będzie koniec tej historii. Violetta i Leon się pogodzili, są przyjaciółmi, ale nie. To nie jest koniec. Jest to początek, który zmieni wszystko, a ich życie wywróci się do góry nogami.


Czasami życie szykuje nam pełno niespodzianek, a naszym zadaniem jest stawić im czoła i obejść się bez żadnej rany, lub zadrapania. Niektórzy wybierają skróty, aby być z siebie zadowolonym, ale mimo tego, że myślą iż im się udało, ta niespodzianka "wraca" z powrotem i trzeba postawić jej czoła jeszcze raz. Ale na tym świecie jest jeszcze jedna grupa ludzi, która wybiera tą dobrą drogę i pokonuje przeszkodę, która zatarasowała im drogę do dalszego szczęścia. Muszę odrzucić wszystkie problemy na bok i zabrać się za sprawę, która zniszczyła lub ma zamiar zniszczyć im życie. Niektórzy używają na to parę miesięcy, tygodni, dni... Męczą się z tym i wiedzą, że im się nie uda. Ale życie, to próba. Trzeba próbować wszystkich metod, aby być szczęśliwym, aby nie utonąć w rzeczywistości. Ludzie od zawsze przejmowali się, co wydarzy się w ich przyszłości, ale my przecież nie jesteśmy wszech widzący przyszłość, aby dyktować, co dalej potoczy się w naszym życiu. Jesteśmy ludźmi. My mamy pełne prawo dyktować sobie, co chcemy robić i co sprawia nam przyjemność. Jesteśmy istotami ludzkimi, które żyją na ziemi tak samo, jak inni. Niektórzy chcą się zmieniać po to, aby być tak jak inni, aby być lepszą wersją siebie. Ale właśnie przez to człowiek się niszczy i gubi siebie w tych wszystkich grach. Chcemy się zmieniać, aby inni nas polubili. Ale czy kiedykolwiek ktoś zadał sobie pytanie "Po co?". Przecież nikt nie musi się zmieniać tylko po to, aby dana osoba nas polubiła. Musimy być sobą, nie zmieniać się dla innej osoby. Dzięki temu jesteśmy prawdziwi, mamy uczucia i zasługujemy na kogoś takiego, kto zaakceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Przecież to głupota. Zmieniać się dla naszego kolegi lub koleżanki tylko dlatego, że nie podoba im się to, co mamy w środku. Chcą, abyśmy byli inni, abyśmy byli przez nich wykorzystywani i żebyśmy nie doznali własnego szczęścia, tylko ich. Aby im było lepiej, a nam nie... Jaka jest tu sprawiedliwość? Musimy być sobą, walczyć o to co kochamy i cieszyć się życiem, doznawać szczęścia i być szczęśliwym z tego, jakimi się urodziliśmy. Musimy być po prostu samym sobą...

~♦~

Piekło i szczypało... Nawet po tym, kiedy Leon przetarł wszystkie rany, ale czy musi aż tak cholernie szczypać? Kiedy schował wodę utlenioną do środka apteczki i ją zamkną, a następnie wyrzucił waciki do kosza, podszedł do Violetty, podniósł ją lekko, aby nie zadać jej bólu i usadowił ją sobie na kolanach. Swoimi dłońmi, wziął jej ręce i jedną z nich przyłożył sobie do serca, które biło w rytm imienia brunetki. 
- Słyszysz jak bije? - spojrzał jej w oczy. Brunetka spojrzała na klatkę piersiową brunetka i na swoją rękę, która została tam położona przez bruneta. Od razu, kiedy poczuła, jak jej ręka unosi się lekko w górę i w dół, uśmiechnęła się sama do siebie i wyobraziła sobie ją i bruneta, tulących się do siebie parę miesięcy temu. Jeszcze przed wypadkiem, wypowiadającego "jestem w całości twój i nikt nie ma prawa tobie mnie zabrać". 
- Tak - odpowiedziała z radością, gdyż spojrzała z powrotem na oczy bruneta i dostrzegła w nich szmaragdowe iskierki, które wesoło tańczyły w jego zielonych tęczówkach, w których nie raz odpłynęła do innego wymiaru. 
- Me serce bije tylko dla ciebie. Nikogo innego... Rozumiesz? - serce Violetty zaczęło bić szybszy rytm, a jej policzki nabrały ciemnego różu. Nie mogła nic wymówić, nie wiedziała co, odebrało jej mowę. Nie była w stanie nic wymówić. W ramach odpowiedzi zabrała rękę, z jego klatki piersiowej i założyła ją za jego szyję, a tak samo postąpiła z drugą, mocno go tuląc. 
- Proszę cię... Obiecaj mi, że już nigdy się od siebie nie oddalimy, dobrze? - zapytał nadal tuląc brunetkę. Czuł, że już jej nie straci, że już na zawsze będzie koło niego i będzie zupełnie tak, jak dawniej. Że będą szczęśliwi w swoim towarzystwie i będą sobie pomagali. 
- Obiecuję - Violetta mocniej ścisnęła chłopaka, ale nie odbyło się bez żadnej niespodzianki. Leon odchylił się lekko do tyłu i razem przytuleni polecieli do tyłu, nadal się tuląc. Gdy razem wylądowali na miękkim łóżkowym materacu zaczęli się śmiać nadal przytuleni.
Po krótkiej chwili, kiedy się trochę uspokoili, Violetta zniżyła się, aby położyć głowę, na lewej piersi Leona. Zawsze tak robiła, kiedy pragnęła jego bliskości. Zawsze wtulała się w niego i nie myślała o bożym świecie. Myślała tylko o nim i na tym, jak bardzo jej na nim zależy, jak bardzo chce mieć go przy sobie i jak bardzo pragnie, aby został u jej boku na wieki. 
- Kocham cię - powiedział Leon, kiedy Violetta mocno wtuliła się w jego umięśniony tors. 
- Ja ciebie też - lekko się podniosła, a Leon zdziwiony tym, co Violetta chce zrobić, zrobił to samo co ona. Jej ręka powędrowała w stronę i lekko unosiła się w górę. Następnie dotknęła swoją bladą ręką rozgrzanego policzka bruneta. Lekko się uśmiechnęła i przybliżyła się, aby pocałować go w policzek, ale Leon znów odchylił się do tyłu. 
- Ty mnie co? - zaśmiał się cicho, a brunetka zrobiła to samo.
- Kocham - powiedziała i chciała zbliżyć się znów do bruneta, ale ten znów się odchylił, aby podokuczać Violettcie.
- W całym zdaniu - na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Ja ciebie też kocham, Leon - powiedziała i teraz w końcu mogła złożyć tak bardzo przez nią pragnący pocałunek na policzku. Usiadł na nim okrakiem i gdy już się zbliżała, Leon postanowił zainterweniować i dla zabawy odchylił się do tyłu, a brunetka poleciała prosto na klatkę Leona, a twarz znalazła się bardzo blisko jego. Objęła jego twarz w swoje ręce, spojrzała w oczy i gdy tylko zobaczyła, jak ciało Leona staje się gorące, bez zastanowienie wtopiła się w jego usta.
Namiętny, brutalny, ale za razem szczery i lekki. Całe ciało Violetty zaczęło wrzeć od dotyku bruneta. Leon zaczął dotykać jej ciała, masować, głaskać, a ona cicho pojękiwała. Widać było, że Leonowi tylko jedno krążyło w głowie, aby tylko zapoznać się bliżej z jej ciałem. Zaczęli głośno dyszeć, z emocji, które się w nich kryły, ale nie oderwali się od siebie. Nie mieli takiego zamiaru. Leon zacząć ściągać pokrwawioną koszulkę Violetty między pocałunkami. Dziewczyna była zaszokowana tym, co Verdas ma na myśli. Chciała być blisko niego, owszem... Ale nie była jeszcze gotowa na tak duży krok z jego strony. Chciała powiedzieć głośno "stop", ale nie mogła... Nie miała odwagi. Było jej bardzo dobrze u boku Verdasa. Nie chciała, aby się obraził. Widziała, jak bardzo tego pragną... Ale nie chce, aby sprawiło to jakieś problemy między nimi.
Kiedy się ocknęła, zauważyła, że jej stanik leży już w koncie jego pokoju. Castillo zamyśliła się, ale Leon to zauważył i przestał.
- Co się stało, Violu? - zapytał zmartwionym głosem. Wiedział, że może i ten pomysł nie spodobał się brunetce. Dobrze to rozumiał. Był to dla niej za duży krok. Jeżeli nie chce, przestanie... Nie chce, aby między nimi coś się zepsuło. Nie chce kolejnej kłótni, nie zniesie tego...
- Nie, nic...
- Przecież widzę, nie jesteś gotowa, prawda? Nie musisz kłamać. Znam cię na tyle, że rozumiem, o co i chodzi. Ja to uszanuję i ja to zaakceptuję, jeżeli teraz nie chcesz - powiedział, a policzki Violetty zaczęły nabierać jasnego koloru różu.
- Znasz mnie jak nikt inny - powiedziała rozmarzonym tonem głosu i pocałowała Leona w policzek.
- Wybacz mi, Leon... - powiedziała i przytuliła się do chłopaka.
- Nie mam ci za co wybaczać, rozumiem i szanuję twoją decyzję - odpowiedział i przytulił się do brunetki. Po chwili wypuścił ją z objęć i dał jej szansę, aby się ubrała.
- Śmigaj się ubrać - zaśmiał się. Violetta była wdzięczna Meksykaninowi za to, że ją zrozumiał. Prawda, chciała, aby to się wydarzyło, ale jeszcze nie teraz. Za parę miesięcy, kiedy osiągnie pełnoletność i będzie wolna.
Gdy już założyła swój koronkowy stanik, o koloru czerni i bluzkę, osiadła okrakiem na brunecie i swoje ręce przyłożyła tak, aby jej i Leona razem się stykały, a następnie złożyła zgięła swoje palce, a on postąpił tak samo.
- Razem? - zapytała, a Leon uśmiechnął się radośnie do Violetty.
- Na zawsze...
♠♠♠

Obojgu wydawało się, że wszystko jest już dobrze, że nie ma żadnych problemów, że nie ma się już czego obawiać, ale nic jak na razie nie uchodziło po ich myśli. Violetta i Leon sami nawet jeszcze nie wiedzą, kim dla siebie są. Violetta nie wie, na jakiej pozycji znajduje się u bruneta. Są dalej wrogami, przyjaciółmi, lub może parą? Zresztą... Po tym, co wydarzyło się parę godzin temu, nie ma co wątpić, że nic ich nie łączy. Przecież był to pocałunek przepełniony wszystkimi uczuciami, jakimi siebie darzyli. I teraz trzeba od tak stwierdzić, że nic dla siebie nie znaczą i są tylko zwykłymi przyjaciółmi? Nie, wykluczone. Musza o siebie walczyć, tak samo o ich szczęście, aby było im ze sobą jak najlepiej. Violetta spojrzała na leżącego obok niej Leona i zobaczyła, że nie ma go tutaj, razem z nią. Jest gdzie indziej, pogrążony w swoich własnym myślach i swoim własnym, prywatnym świecie. 
- Leon... Coś się stało? - zapytała natychmiast z przerażoną miną, kiedy Leon nagle podniósł się do pozycji siedzącej i spuścił głowę w dół. 
- L-Leon... Powiedz mi, proszę. Boję się... - w jej oczach pojawiły się szkliste łzy, które po krótkiej chwili spłynęły mokrym ciurkiem po policzku Violetty. Widać było, że Leon chwile zastanawiał się nad odpowiedzią, ale po dość krótkiej chwili jego myślenia, odezwał się. 
- Nie możemy być razem, Violu...

~ ♦ ~ 
Em... Tak... No... Ym... Teraz nie wiem co powiedzieć... Mam taki "Bad End" xD Ja wiem, jestem na to przygotowana, że chcecie mnie pogrzebać żywcem. Rozumiem was, bo ten, no... Sami wiecie o co mi chodzi xD (Em... Chyba xDDD ;D) Bardzo was za to przepraszam, no ale ten... Musiałam O.o (Wcale nic nie musiałam, no ale chciałam i ciii ;x) Em.. To tak xD Tą sprawę mamy wyjaśnioną ^^ (Chyba... O.o) 
Przepraszam was też za to, że znów dzielę, ale po prostu baaardzo chciałam dziś dodać, no i ten... Macie ;D
Pewnie się tego nie spodziewaliście, ale już przynajmniej wiecie, że po mnie można się wszystkiego spodziewać ;> 
Jest pięknie, jest super, a tu nagle buuum, bomba spada na rozdział i wszystko wywraca się do góry nogami i ten... Wszystko się psuje ;D Ja tak lubię... Taka jest właśnie Cheryl i już wiecie, że mnie można się czasami bać ;> Dobra, koniec tego tematu... 
Ja chyba kończę, bo coś mi się wydaje, że jesteście na mnie źli i ten... 
Pa ♥

P.S. Też was kocham, wiecie? ;*

Cheryl ♥

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Przepraszam przepraszam i jeszcze raz przepraszam!!!!
      Nawet nie wiesz jak mi wstyd, że dopiero teraz komentuje!!! Przepraszam przepraszam i jeszcze raz przepraszam.
      Ale zwykłe przepraszam nie wystarczy. Nawet gdybym napisała je milion razy. Ale od dzisiaj będe komentować wszystko na bierząco, a nie po miesiącu. ;*

      Ja nie wiem jak ty to robisz. Mogę czytać twoje rozdziały po 20 razy a i tak przy każdym będę czuła inna emocje go jest niesamowite.
      Magiczne wręcz.
      Masz ogromny talent.
      Nic tylko zazdrościć.

      Cudowny, boski fantastyczny no po prostu brak mi słów.
      ARCYDZIEŁO <3
      Kocham czytać wszystko co napiszesz.
      Masz przecudowny styl pisania.
      Taki dojrzały.
      Widać że piszesz prosto z serca.
      Świadczy o tym gęsia skórka na moim ciele. Ten przyjemny dreszcz towarzyszący przy czytaniu. <3
      I co najważniejsze ten ogrom emocji.

      Czy tylko ja myślałam że teraz wszystko bedzie dobrze????
      Dobra lece czytac kolejny rozdział;*
      Te amo
      Madzia<3


      Usuń
  2. Zajmuję sobie miejsce <3 Ale tym razem tak na serio Karolinko <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku jaki ten blogger jest głupi -..-
    Napisałam komentarz a tu kuźwa że przekroczono limit czasu -..-
    No ja pierdziele...
    Ale dobra nie ważne..
    Tak więc lecimy z tym :D

    Nie wiem co powiedzieć.
    Przepraszam?
    Zdecydowanie nie.
    To nie wystarczy.
    Czy powinnam prosić o twoje wybaczenie?
    nie.
    Bo zawaliłam na całej linii.
    Zachowuję się jak zimna i głupia suka.
    Powinnam już dawno skomentować twój rozdział..
    Jak zresztą parę innych postów.
    Ale nie.
    Bo kurwa księżniczka jest święta i pisze kiedy jej się spodoba..
    Powinni mnie zabić. Tak abym to czuła. Śmierć bolesna. To to co powinno mnie spotkać.
    Czuję się tak podle..
    Tak...
    Ohydnie .
    Wstyd mi i to strasznie mi wstyd.
    Mam nadzieję że kiedyś będziesz gotowa aby mi wybaczyć..
    Ja będę czekała jak długo będzie trzeba..

    A teraz przejdźmy do rozdziału bo to co napisałam u góry aż mi się płakać chce że zachowałam się tak okropnie.
    Co do rozdziału..
    Był taki jak wszystko co ty napisałaś.
    Beznadziejne?
    Nie.
    Nigdy w życiu.
    Ten rozdział był cudowny, przepiękny, idealny, wspaniały, jedyny, fantastyczny, niespotykany..
    Można by tak wymieniać i wymieniać :D
    AAAA MOJA LEONETTA !!
    AAA! POCAŁUNEK !!!!
    AAA! :d
    Mmm Leoś bohater :->
    Nosz kurcze..
    A myślałam że dojdzie do czegoś więcej i byłoby by..
    bara bara umca umca :D
    hahaha xdd
    Już sobie wyobrażam ich razem w łóżku na twoim blogu :D
    Hahaha czy mój komentarz zszedł właśnie na temat seksu?
    O bosz...
    HAHAHA XD
    Dobra tego nie było..
    Ale no kurcze Violetta,. Taki seksiak trafia się tylko raz! Nie znajdziesz drugiego takiego Leonka :D
    I w taki właśnie sposób Natalia rozjebała komentarze.
    Oł je mada faka !
    Zazdro macie nie <3 :D

    A tak troszkę z innej beczki..
    Za trzy dni mamy rocznicę oł jea!
    Trzy miesiące małżeństwa.
    O ja pierdziele aż tyle wytrzymałam? :D
    Trzeba to oblać hah :D


    Umca umca
    sialalaal :D

    Dobra odbija mi...

    Buziaki,
    Spadam,
    Nie zanudzam już,
    Przepraszam za wszystko i za ten komentarz po prostu wszystko co chciałam napisać już wcześniej napisałam i teraz nie wiem co mam pisać :D

    Twoja, Miśka Verdas <333

    A TAK WGL. TO HALOO!
    DZIEWCZYNY TAM NA GÓRZE :D
    GDZIE SĄ WASZE KOMENTARZE??
    NAPISANIE ZAJMUJĘ NIE OZNACZA WYSTARCZAJĄCEGO KOMKA :)
    WIĘC RUSZYĆ TYŁKI I KOMENTOWAĆ XDD

    Nie ma to jak pouczanie kogoś gdy samemu zawiodło się na całej linii..
    Eh cała ja..
    Dobra nie zanudzam..
    I lecę

    Pamiętaj że strasznie mocno Cię kocham <333
    I tęsknię :*******

    OdpowiedzUsuń